Azja

Azja Express – jak samemu zorganizować wyjazd do Azji?

By on 5 września 2017

… czyli podsumowanie 20 dni w Dubaju i Azji Południowo-Wschodniej oraz ile to kosztuje

Urlop w Azji wyszedł nam niespodziewanie. Oszem, podróż do Azji Południowo-Wschodniej była w naszych planach, a do Dubaju kiedyś mieliśmy już nawet bilety lotnicze, ale zawsze brakowało jakiegoś impulsu do organizacji. W zimie 2017 tym impulsem stała się moja Siostra z Szwagrem, którzy zaproponowali nam wspólną podróż go Hong-Kongu. Uznaliśmy, że byłaby to super baza wypadowa do dalszych, azjatyckich wojaży, więc czemu nie! Potem nasze plany nieco się pozmieniały i w efekcie nawet o Hong Kong nie zahaczaliśmy 😉

Termin

Termin wyjazdu był dostosowany początkowo pod nasze Towarzystwo oraz fakt, że miesiące jesienne, ze względu na sprawy zawodowe, nie pozwolą nam na dłuższy urlop. Tak więc termin padł na sierpień. Co ciekawe, nasza podróż znów wypadła poza sezonem, mimo iż w Polsce była to połowa wakacji 🙂 Dużo osób ostrzegało nas przed podróżowaniem w tym czasie ze względu na monsun. Muszę przyznać, że chyba mieliśmy szczęście, bo przez te 3 tygodnie padało mniej, niż tutaj w Polsce! Deszcz złapał nas w ciągu 20 dni tylko 3 razy. Nie liczę w tym incydentu na pustyni pod Dubajem, umówmy się, że żeby spadł deszcz w ciągu lata na środku pustyni, to trzeba mieć po prostu szczęście 🙂

Podróżowanie w sezonie niskim miało swoje plusy, ponieważ pozwoliło nam zaoszczędzić na niektórych atrakcjach i hotelach, a plaże nie były zatłoczone.

 

Rajska plaża Maya Beach poza sezonem. W porównaniu do tego, co dzieje się tu w sezonie, można powiedzieć, że „świeci pustkami” 😉

Loty

Bilety lotnicze kupowaliśmy w okolicach marca. Wiedzieliśmy, że chcemy kilka dni spędzić w Dubaju, więc pierwsze połączenie jakie kupiliśmy, to Kraków-Dubaj liniami Swiss. Co ciekawe, powrót z Azji bezpośrednio do Polski wychodził drożej, niż rozdzielenie podróży na dwa etapy (Kraków-Dubaj-Kraków; Dubaj-Azja-Dubaj). Następnie, za pomocą wyszukiwarki www.skyscanner.pl, rozpoczęliśmy wyszukiwanie różnych lotów łączonych. Najtańszą ofertę biletów zawsze proponował portal kiwi.com więc szczegółowy plan układałam bezpośrednio ze strony Kiwi, szukając najtańszych połączeń między interesującymi nas miejscami. Muszę przyznać, że interfejs wyszukiwarki jest bardzo wygodny i w sposób graficzny prezentuje najtańsze połączenia z danego portu lotniczego.

Przykładowy wygląd wyszukiwarki lotów kiwi.com. Jak widać, znalezienie najtańszego połączenia nie jest wcale takie trudne 😉

 

Po kilku kombinacjach i metodzie prób i błędów udało nam się znaleźć połączenia, które najbardziej nam pasowały, a nasz wyjazd nabrał ostatecznych kształtów:
Kraków – Dubaj (ZEA) – Kuala Lumpur (Malezja) – Siem Reap (Kambodża) – Bangkok (Tajlandia) – Phuket (Tajlandia) – Singapur – powrót do Polski (Singapur->Manila->Dubaj->Zurych->Kraków)

Żeby nie było tak różowo, to pojawiły się pewne komplikacje. Okazało się, że podczas wystawiania biletu elektronicznego doszło do błędu i kiwi.com wystawił nam bilet na powrót do Dubaju przez Indie tak, że przylot do Dubaju mieliśmy 10 godzin po odlocie naszego samolotu do Polski. Wiza tranzytowa do Indii ważna jest 15 dni od momentu jej wystawienia, także nie było możliwości załatwienia jej będąc już w Azji. Reklamowaliśmy tą pomyłkę do Kiwi. Początkowo konsultant upierał się, że to na pewno nasz błąd. Dopiero po kolejnym telefonie i wymianie mailowej jedna z Pań przyznała się, że prowadzą obecnie zmianę systemów i błędy im się zdarzają. Niestety, z ceny 1600 zł naszego feralnego połączenia udało się odzyskać tylko 600 zł, a inny lot trzeba było kupić, więc cena naszych biletów nie wyszła tak tanio, jak początkowo.

Ceny poszczególnych lotów:

Kraków – Dubaj – Kraków: 1634,18 zł/os
Lot realizowany przez Swiss. Połączenie Kraków-Zurych-Dubaj-Zurych-Kraków.
W drodze tam lot ZRH-DBX został odwołany, a Swiss zaproponował nam zmianę połączenia, która była dla nas nawet bardziej korzystna. Ostateczne połączenie wyglądało tak: Kraków-Warszawa realizowany przez LOT oraz Warszawa-Dubaj realizowany przez Emirates.

Dubaj – Kuala Lumpur – Siem Reap – Bangkok – Phuket – Singapur – Dubaj: 2629 zł/os

Poszczególne loty były realizowane przez:

  • Dubaj – Kochin – Air India
  • Kochin – Kuala Lumpur – Air Asia
  • Kuala Lumpur – Siem Reap – Air Asia
  • Siem Reap – Bangkok – Air Asia
  • Bangkok – Phuket – Nok Air
  • Phuket – Singapur – Jetstar Asia
  • Singapur – Jaipur – Tiger Airways
  • Jaipur – Dubaj – Spicejet

Ostatnie dwa loty to te, z których musieliśmy zrezygnować.

Signapur – Dubaj: 1085,30 zł/os
Połączenie było realizowane przez linie Cebu Pacific. Trasa podróży to Singapur – Manila – Dubaj. W cenie biletu mieliśmy posiłki na pokładzie (jeden posiłek podczas pierwszego lotu i dwa podczas kolejnego). Rezygnując z posiłków można było obniżyć cenę biletu.

Ostateczna cena biletów, jaką zapłaciliśmy to 5047,57 zł.
Do każdego lotu mieliśmy dokupione po bagażu rejestrowanym na osobę.

Jak widać w porównaniu do pierwotnych 4263,18 zł to trochę sporo. Jak jednak weźmiemy pod uwagę fakt, że podczas podróży mieliśmy 12 lotów (licząc pomyłkę kiwi.com to nawet 14), a my mieliśmy sztywno ustawione ramy czasowe, to nie wygląda to tak tragicznie 🙂

Szczepienia

Na kilka miesięcy przed wyjazdem warto zatroszczyć się o odpowiednie szczepienia.
Po konsultacji z lekarzem medycyny podróży zdecydowaliśmy się na poniższe szczepionki:

  • dur brzuszny (cena: 200 zł, wystarczy jedna dawka);
  • wirusowe zapalenie wątroby typu A (cena: 140 zł, konieczne dwie dawki w odstępie czasowym 6-12 miesięcy. Pierwsza dawka powinna być przyjęta na 2-4 tygodnie przed wyjazdem);
  • tężec + błonica + krztusiec + polio – szczepienie przypominające (cena 100 zł, wystarczy jedna dawka).

Do tego należy naliczyć opłatę za wizytę u specjalisty. Pierwsza wizyta osoby wyjeżdżającej do krajów tropikalnych to cena 120 zł. Kolejna to koszt 50 zł. Jeżeli ktoś korzysta z prywatnego ubezpieczenia medycznego (LuxMed, Medicover itd) może uniknąć tych kosztów, o ile lekarza medycyny podróży ma się w swoim pakiecie. Ceny szczepionek są porównywalne jak w NFZ, niektóre – jak wirusowe zapalenie wątroby typu A, są darmowe.

Dodatkowo, proponowane nam były poniższe szczepienia, ale się na nie nie zdecydowaliśmy:

  • Japońskie zapalenie mózgu – koszt szczepionki to 380 zł, potrzebne są dwie dawki w odstępie miesiąca i jedna, przypominająca po roku. Szczepionka ta ma sens tylko podczas planowania długiego pobytu w Azji, który przekracza miesiąc bądź gdy planujemy noclegi pod gołym niebem lub w namiocie, piesze wędrówki po terenach zagrożonych występowaniem wirusa. Pora roku podróżowania także ma znaczenie;
  • Wścieklizna – koszt jednej szczepionki to 140 zł. Początkowo należy przyjąć trzy dawki w odstępie 0-7-28 dni. Następnie przyjmuje się dawkę przypominającą po 12 miesiącach oraz 5 latach. Co ważne, szczepionka nie chroni nas przed chorobą i po zranieniu przez zwierze, które może być zakażone i tak należy niezwłocznie udać się do szpitala w celu przyjęcia dawek tzw poekspozycyjnych.

Malaria: na dzień dzisiejszy nie ma szczepionki przeciw malarii, ale myślę, że kwestia profilaktyki na tą chorobę Was zainteresuje.
Myśmy zdecydowali się nie brać żadnych leków profilaktycznych przeciwko malarii ponieważ:

  • Potwierdziliśmy z lekarzem, że tereny, na których będziemy przebywać nie są obszarami zagrożonymi;
  • tabletki te bardzo negatywnie wpływają na wątrobę i mogą pogarszać samopoczucie;
  • leki nie zapobiegają malarii, a mogą wyciszyć jej objawy.

Polecam w trakcie wyjazdu zaopatrzyć się w środek przeciw komarom. Nasz, zakupiony w aptece na Phuket, odstraszał komary bardzo skutecznie 🙂

Podsumowując: koszt dwóch wizyt oraz szczepionek to 610 zł / os.
Warto jednak wydać te pieniądze, aby spać spokojnie. Tym bardziej, że w wielu przypadkach jest to koszt jednorazowy, gdyż raz podana szczepionka, bądź ich seria, zabezpiecza nas na całe życie albo przynajmniej kilka lat.

Wizy

Ze wszystkich krajów w jakich byliśmy wizy potrzebne były tylko w dwóch krajach: Kambodży i Indiach. Obie wizy kosztowały nas w sumie ok. 335 zł / os

Indie – mimo, iż praktycznie nie opuszczaliśmy terenu lotniska, to potrzebowaliśmy wizy do Indii. Opcje mieliśmy dwie:

  • wiza tranzytowa – uprawniająca do jednokrotnego przekroczenia granicy z Indiami. Ważna jest 15 dni od momentu jej wystawienia. Aby uzyskać wizę należy złożyć wniosek wraz z paszportem w biurze wizowym w Warszawie. Odbiór paszportu również odbywa się osobiście, jest także możliwość odesłania paszporty kurierem. W drugim przypadku usługa ta musi być wcześniej opłacona. Na wizę czeka się około 5 dni roboczych. Koszt to 140 zł
  • wiza turystyczna – uprawnia do dwukrotnego przekroczenia granicy z Indiami. Jest możliwość uzyskania jej drogą elektroniczną w postaci e-wizy. Koszt to 200 zł.

Ze względu na krótkie terminy ważności wizy tranzytowej oraz konieczność udania się do Warszawy, zdecydowaliśmy się na e-wizę turystyczną. Wydanie jej było bezproblemowe, następnego dnia po złożeniu wniosku wiza była gotowa do pobrania. Samo uzupełnienie wniosku również nie stanowiło większego problemu, chociaż wymagano dosyć szczegółowych danych, jak np miejsce urodzenia obojgu rodziców.

Kambodża – o wizę do tego kraju można ubiegać się bezpośrednio na lotnisku (wygląda to trochę jak taśma produkcyjna: jedna osoba przyjmuje wniosek, druga pobiera odciski palców, trzecia podbija pieczątkę, czwarta wpisuje datę itd 😉 z tego, co widzieliśmy, idzie to całkiem sprawnie). O wizę można także ubiegać się drogą elektroniczną i my wybraliśmy ten drugi sposób. Koszt wizy to ok. 135 zł.

Hotele

Wszystkie noclegi podczas wyjazdu mieliśmy zarezerwowane wcześniej. Do rezerwacji używałam sprawdzonego już portalu booking.com. I tym razem się na nim nie zawiodłam 🙂
Podczas naszych podróży niemal zawsze wybieramy opcję śniadania wliczonego w cenę, aby przynajmniej o ten najważniejszy posiłek w ciągu dnia się nie martwić.

Szczegółowe recenzje każdego z hoteli będą się pojawiały na blogu sukcesywnie, jeżeli któryś z nich Was szczególnie interesuje – dajcie znać! Chętnie udzielę wszystkich informacji.
Wszystkie podane ceny są za dwie osoby. 

 

Dubaj – nocowaliśmy w hotelu Atana. Wybraną mieliśmy opcję ze śniadaniem i obiadokolacją, co bardzo się sprawdziło. Tym bardziej, że kolacje hotel serwuje aż do godziny 23! Sam hotel jest bardzo wygodny, jest blisko metra i posiada wszystko, czego potrzebujecie do szczęścia (łącznie z Ferrari i Lamborgini przed wejściem 😉 ). Cena za 4 noclegi z niepełnym wyżywieniem to 1548 AED (ok 1512 zł) za dwie osoby, wliczając w to wszystkie podatki i opłaty dodatkowe. Hotel NIE pobiera kaucji za pokój, nie jest też wymagany akt małżeństwa w wypadku podróżujących par.

źródło: booking.com

Kuala Lumpur – w mieście spędziliśmy tylko jedną noc i zatrzymaliśmy się w 3-gwiazdkowym Holiday Inn Express Kuala Lumpur City Centre. Niedogodności, w postaci mikroskopijnego pokoju, w którym, z racji braku miejsca, ciężko było nawet walizkę otworzyć, rekompensowała nam dobra lokalizacja hotelu. Do wieży telewizyjnej Menara mieliśmy tylko 1 km. Do wież Petronas Twin Tower tylko 1,5 km. Głęboko wierzę, że dostał nam się taki mikro pokój tylko ze względu na jedną noc tam spędzoną ;). Koszt to 221,50 zł za dwie osoby ze śniadaniem. 

 

źródło: booking.com

Siem Reap – 3 noce spędziliśmy w hotelu Angkor RF Boutique Hotel. Podobno posiada on 4 gwiazdki, chociaż mi wydaje się to wątpliwe. Nie mniej w hotelu jest wszystko, czego nam potrzeba, łącznie z transferem z lotniska. Obsługa jest bardzo miła i pomocna. Hotel ma chyba podpisane kontrakty w właścicielami tuk tuków, którzy zawiozą Cię w każde miejsce, jakie Cię interesuje. Nie mieliśmy problemu, aby za drobną opłatą, skorzystać z późnego wymeldowania. Pobyt uważam za całkiem udany. Koszt za 3 noce ze śniadaniem i późny check-out to $66, czyli ok 237 zł. 

źródło: booking.com

 

Bangkok – Na 4 noce zatrzymaliśmy się w hotelu Hope Land Hotel & Residence. Hotel ma bardzo przestronne i wygodne pokoje-apartamenty, jest zlokalizowany bardzo blisko linii metra. Hotel udostępnia swoim gościom basen na dachu (zapraszam do obejrzenia zdjęcia 360 st z basenu), siłownię oraz saunę. Jestem bardzo zadowolona z pobytu w tym hotelu! Śniadania są w stylu Azjatyckim. Warto pamiętać, że hotel pobiera zwrotną kaucję w wysokości $60 na poczet ewentualnych zniszczeń, a opłaty tej nie ma wyszczególnionej na bookingu. Cena za 4 noce ze śniadaniem to 898,09 zł (7600 TBH).

 

Phuket – nocleg na wyspie zarezerwowany mieliśmy nieopodal Bang Tao Beach w Pai Tan Villas. Wydaje mi się, że cały biznes prowadzony jest przez jedną rodzinę. Pokoje są duże, przestronne i wygodne, hotel udostępnia do dyspozycji gości dwa odkryte baseny. Śniadanie serwowane jest na świeżym powietrzu. Obsługa hotelowa, a zwłaszcza dwaj młodzi mężczyźni, są bardzo mili i pomocni. Problem mieliśmy jedynie z ich matką, która próbowała nas oszukać, wyłudzając opłatę za dodatkowy dzień za wypożyczenie skutera. Całe szczęście mieliśmy ze sobą umowę z datą jej zawarcia, ale nawet nie przeprosiła za „pomyłkę” tylko odburknęła coś po tajsku. Poza tym jednym incydentem wszystko było na dobrym poziomie. Cena za 4 noce ze śniadaniem to 7786 TBH, czyli ok 842 zł. 

źródło: booking.com – aby mieć realny obraz odejmijcie nieco nasycenia ze zdjęcia 😉

Singapur – to jedyne miejsce, gdzie wykupiliśmy nocleg w hostelu. I to kapsułkowym! Muszę przyznać, że jest to całkiem wygodne rozwiązanie, chociaż nie z taką ilością bagaży. Ostatecznie spaliśmy z plecakiem G. w nogach. Sama kapsuła jednak była dosyć wygodna. Hostel gwarantował nam także wodę oraz ręczniki. Jedyną chyba skazą na pobycie tam było śniadanie. Równie dobrze można go nie brać, tylko zjeść na mieście. Albo zadowolić się tostami z nutellą 😉 Lokalizacja The Pod @ Beach Road Boutique Capsule Hotel jest wyśmienita. Bardzo blisko mamy stacje metra, jak również centrum Singapuru. Cena za dwie noce to 585,18 zł. 

źródło: booking.com

Podsumowując, za wszystkie hotele podczas 3-tygodniowego pobytu, wszędzie mając zagwarantowane śniadania, zapłaciliśmy około 4295,77 zł czyli około 2 148 zł/os. Średnia cena za noc to 108 zł/os, co chyba nie jest dużo, biorąc pod uwagę standard hoteli.

Ceny atrakcji i inne wydatki

O cenach w konkretnych miejscach będę więcej pisać w postach dotyczących bezpośrednio danego miejsca. Tutaj chciałam jedynie zawrzeć ogólne informacje.
Przed wyjazdem zaplanowane mieliśmy, że będziemy braki udział w kilku atrakcjach.

Dubaj:

Do zaoszczędzenia na atrakcjach w Dubaju bardzo pomocna okazała się aplikacja Entertainer Dubai. Aplikacja działa na zasadzie kuponów: kupujesz dwa, płacisz za jedno. Normalnie aplikacja kosztuje 445 AED, ale obecnie jest na nią śródroczna promocja i można ją kupić za 224 AED. Czy warto? Według nas tak. Nam aplikacja się zwróciła kilkukrotnie. Dodatkowo, korzystając z aplikacji zdobywa się uśmiechy, za które można odnawiać kupony. Jest to zdecydowana przewaga nad wersją książkową i ważny argument, gdy później chcemy odsprzedać komuś aplikację, a zużyliśmy kod na Ferrari World 😉 Wszędzie tam, gdzie będzie informacja kod Enterteiner oznacza, że płaciliśmy tylko za jedną osobę.

  • Bujr Khalifa –  131,36 zł/os;
  • Dubai Desert Safari – 300 AED/os, kod Enterteiner;
  • Ferrari World – 295 AED/os, kod Enterteiner;
  • lunch w restauracji Kaleidoscope w hotelu Atlantis – 200 AED/os, kod Enterteiner;

W sumie daje to ok. 776 zł/os.

Kuala Lumpur:

  • wieża telewizyjna Menara – 55 MYR/os;
  • jaskinie Batu – ok. 35 MYR/os + 4 MYR za dojazd tam i z powrotem

W sumie daje to ok. 79 zł/os

Siem Reap:

  • 3-dniowy bilet do Angkor – $62/os

W sumie daje to ok. 222 zł/os

Phuket:

  • wycieczka na Ko Phi Phi Islands – 1800 TBH/os
  • wycieczka na wyspę James’a Bonda – 2000 TBH/os

W sumie daje to ok. 411 zł/os

Singapur:

  • Singapore Flyer – 33 S$/os
  • wieczorny drink w Marina Bay Sands – 20 S$/os
  • Gardens by the Bay – wystawy zamknięte – 25 S$/os – nie udało nam się na nie zdążyć na wystawy zamknięte. Ogrody są otwarte do 2 w nocy i wstęp jest darmowy.

W sumie daje to ok. 140 zł/os nie licząc Gardens by the Bay.

Na tak zwane kieszonkowe liczyłam po 120 zł/dzień/os i nie wydaliśmy wszystkiego, mimo, iż wcale nie oszczędzaliśmy.
W sumie, podczas całego wyjazdu, wydałam niecałe 500$/os, które wydałam na transport, żywność, alkohol i masę pamiątek 😉 Zostało mi też trochę pieniędzy w innych walutach.

Podsumowanie

Zbierając wszystkie koszty w jedno podsumowanie:

  • Loty: 5 047,57 zł/os, w tym 1085,30 zł/os wydane przez pomyłkę serwisu;
  • Szczepienia i konsultacje lekarza medycyny podróży: 610 zł/os;
  • Wizy: 335
  • Hotele: 2 148 zł/os;
  • Atrakcje: 1628 zł/os;
  • Inne wydatki: 1775 zł/os

Całkowity koszt całego wyjazdu do Azji Południowo-Wschodniej i Dubaju, liczącego 20 dni to około 11 544 zł/os. 

Na czym można było oszczędzić?
Przede wszystkim na błędnym bilecie. Sama ta pomyłka kosztowała nas grubo ponad 1000 zł.
Noclegi też można znaleźć tańsze, dla nas ważniejsza była chociaż odrobina komfortu i intymności.
Można też przejrzeć atrakcje i z niektórych zrezygnować.

My wyszliśmy z założenia, że wakacje nie są po to, żeby liczyć każdy grosz, a będąc tam warto zobaczyć jak najwięcej. Wydaje mi się, że udało nam się osiągnąć kompromis między przesadną oszczędnością, a rozrzutnością. I nie żałuję naszej decyzji 🙂

Na koniec trochę statystyki 🙂 W ciągu tych wakacji:

  • odbyliśmy 12 lotów;
  • w samolotach spędziliśmy 42 godziny;
  • powietrznym środkiem transportu przebyliśmy 28 289 km;
  • ilości zjedzonego mango nawet nie liczę 😉

Jeżeli post Ci się spodobał to zapraszamy do udostępniania go dalej!  

Zapraszamy także na nasze social media:

TAGI
PODOBNE ARTYKUŁY
6 komentarzy
  1. Odpowiedz

    Aga Gr

    5 września 2017

    Dorotka – gratuluję pomysłu i organizacji 🙂 Mi by wystarczylo na trzy wycieczki 🙂 Jestem pod wielkim wrażeniem bloga!

    • Odpowiedz

      Dorota Kurzynska

      5 września 2017

      Dziękuję Aga!
      To była nasza pierwsza tak wysokobudżetowa wyprawa. Sama nie zdawałam sobie sprawy ile na nią poszło, dopóki nie napisałam posta 😉

  2. Odpowiedz

    Before We Get Old

    12 września 2017

    Oooo, my też niedawno robiliśmy takie podsumowanie kosztowe, tylko z 3 miesięcy 🙂 Bardzo fajnie podsumowałaś koszty, dobrze się czyta! Pozdrawiamy! Agata i Krzysiek z beforewegetold

    • Odpowiedz

      Dorota Kurzynska

      12 września 2017

      Dzięki wielkie!
      Zapraszam do lektury także pozostałych postów 🙂
      Trzymajcie się ciepło i dalekich podróży życzę 😀

ZOSTAW KOMENTARZ

Dorota Kozub
San Mateo, Kalifornia

Cześć, miło Cię widzieć na moim blogu :) Jestem Dorota, pochodzę z Krakowa ale obecnie mieszkam w Kalifornii. Fotografia i podróże to moje dwie największe pasje. Uwielbiam brać aparat i robić sesje portretowe, rodzinne, reportaże. Kiedy tylko nadarza się okazja, pakuję walizkę i ruszam w trasę, aby poznawać nowe kultury, podziwiać nowe zakątki świata. Wszystko, co piękne, staram się uwiecznić na zdjęciach, które są nie tylko "pamiętnikiem, w którym zamiast tekstu zatrzymuje się kadr" (cyt. Monika Gawinowska) ale także obrazem moich wspomnień i emocji. Z wykształcenia jestem kulturoznawcą dalekowschodnim. Zapraszam do odkrywania świata razem ze mną!