Azja

Gdzie dobrze zjeść w Siem Reap?

By on 28 września 2017

czyli subiektywny przewodnik kulinarny 

Dziś o podróży z nieco innego punktu widzenia 🙂 Każdy jednak zgodzi się, że zwiedzanie na głodnego może popsuć nieco humorki i odczucia, a będąc zagranicą warto zasmakować lokalnej kuchni i spróbować tradycyjnych potraw 🙂

Zapraszam więc do naszego subiektywnego przewodnika kulinarnego po Siem Reap. Pisać będę tylko o miejscach, gdzie sami jedliśmy, które polecamy, a które – w naszej opinii – lepiej unikać.

Sama kuchnia kambodżańska bardzo przypadła mi do gustu. Jedzenie jest raczej lekkostrawne – co w moim wypadku jest bardzo ważne. Potrawy są dobrze doprawione, a przy tym wcale nieostre. Owszem, są dania, po których zjedzeniu możemy poczuć się jak smok wawelski po zjedzeniu owcy, jednak każda ostrzejsza potrawa oznaczona jest w menu. W niektórych przypadkach możemy nawet wybrać poziom ostrości.

 

Podczas pobytu w Kambodży nie mieliśmy żadnych przygód żołądkowych. Muszę zaznaczyć, że nie uważaliśmy także zbytnio. Owszem, przed każdym posiłkiem myliśmy bądź dezynfekowaliśmy ręce, butelki wody mineralnej zawsze były zabezpieczone ochronną folią gwarantującą, że nikt wcześniej ich nie otwierał, codziennie także piliśmy whisky, aby się „zdezynfekować” od środka. Dodatkowo przez cały wyjazd braliśmy probiotyki, aby uzupełniać i wzbogacać florę bakteryjną. Ale na tym koniec naszej ostrożności: zęby płukaliśmy wodą z kranu (aczkolwiek jej nie piliśmy!), jedliśmy świeże owoce, piliśmy świeże soki, mieliśmy lód w napojach. Do dnia dzisiejszego nie objawiły się żadne negatywne skutki takowego zachowania.

Tak więc zaczynamy!

Gdzie na obiad?

Nasz plan w Kambodży był prosty: po obfitym śniadaniu wyprawa do Angkor, po powrocie obiad. W ciągu dnia podjadaliśmy BelVitki przywiezione jeszcze z Polski oraz piliśmy wodę z kokosa, która nie tylko gasiła pragnienie, ale także syciła (i kosztowała $1 – marzenie!). Obiad z reguły przypadał na okolice godziny 16/18. Czasami kusiliśmy się jeszcze na lekką kolację w późnych godzinach wieczornych.

Poniżej przedstawiam kilka miejsc, gdzie stołowaliśmy się w czasie naszego pobytu. Do niektórych miejsc trafiliśmy przypadkowo, niektóre miejsca były przez nas sprawdzone w TripAdvisorze.

LilyPop

Nasze ulubione miejsce, znalezione i polecane przez TripAdvisor. Jedzenie było na tyle smaczne, że jedliśmy tam obiad przez 3 kolejne dni. Za niewielkie pieniądze można zjeść tutaj bardzo smaczny i obfity posiłek pochodzący z tradycyjnej, khmerskiej kuchni. Bar prowadzony jest przez rodzinę, wszystkie posiłki przygotowywane są na świeżo, kelnerki dobrze mówią po angielsku. Na miejscu dostępne jest darmowe wi-fi dla gości restauracji.

Bar jest malutki, ma około 6 lub 8 stolików dwuosobowych na zewnątrz i kilka w środku. Po jednej stronie baru jest inna restauracja, po drugiej coś na kształt warsztatu mechanicznego. Mimo, że LilyPop położona jest kilkaset metrów od centrum Siem Reap to okolica nie jest zbyt ruchliwa, czy tłoczna.

Stronę internetową restauracji znajdziecie tutaj.
Opinie na TripAdvisor dostępne są tutaj.

Przykładowe opcje menu z cenami:

  • Rice Soup Chicken – $2.5;
  • Tom Yam Fried Rice with Chicken – $2.25 – tradycyjne danie tajskie, składające się ze smażonego ryżu wraz z dodatkami warzywnymi i kurczakiem
  • Lok Lak Chicken – $3 – tradycyjne danie khmerskie z ryżem. Kurczak podawany jest w słodkawym, gęstym sosie. Dodatkowo dostajemy ostry sos, którym możemy doprawić danie, jeżeli mamy ochotę.
  • King Lok Lak Chicken with egg – $4 – większa wersja Lok Lak Chicken. Poza większą porcją dostajemy także sadzone jajko na ryżu.
  • Mango Sticky Rice – $2.5 – przepyszny deser składający się ze świeżego owocu oraz lepkiego ryżu z mlekiem kokosowym. Pyszne, sycące i uzależniające 🙂
  • Khmer Curry – $3.74 – tradycyjne danie curry z warzywami i kurczakiem. Swoją konsystencją przypomina zupę z wieloma dodatkami. Oczywiście do curry serwowany jest… ryż.
  • Fried beans with Pork – $2.75 – smażona fasolka z mieloną wieprzowiną i ryżem
  • Napoje owocowe:
    • Mango Shake – $1
    • Passion Shake – $1
  • piwo Cambodic – $0.75

Za syty, kilkudaniowy obiad dla dwóch osób płaciliśmy od 12 do 14.75 dolarów.

Mango Shake

Tom Yam Fried Rice with Chicken – w tle Rice Soup Chicken

Moje ulubione danie Khmerskie – Lok Lak Chicken

Mango Sticky Rice – jadłam go chyba codziennie w całej Azji Południowo-Wschodniej 🙂

Passion Shake – bardzo dobry, orzeźwiający o lekko cierpkim smaku. 

Smażona fasolka z wieprzowiną i ryżem.

Tradycyjne, khmerskie Curry. 

 

The Sun

Na restaurację The Sun trafiliśmy przypadkowo pierwszego dnia. Byliśmy już bardzo głodni i po przejściu przez Pub Streat weszliśmy do pierwszej, lepszej restauracji 🙂
Lokalizacja faktycznie jest bardzo dobra, bo restauracja znajduje się w ścisłym centrum Siem Reap. Ceny są adekwatne do lokalizacji. Jak na Kambodżę jest drogo.

Serwowane porcje są wystarczające na lekki posiłek, który ugasi głód ale nie „napcha nas” do syta. Jedzenie jest smaczne, ładnie podane. Ale nieco drogie.
To co natomiast zasługuje na szczególną uwagę, to oferta dnia na drinki. Codziennie możemy spróbować innej gamy alkoholowych drinków za $1.50. Niektóre z nich są naprawdę bardzo smaczne. Mój ulubieniec: Passion Mohito.

 

Stronę fcebookową lokalu znajdziecie tutaj, zaś opinie na TripAdvisor do poczytania tu. Oczywiście w restauracji dostępne jest wi-fi dla gości.

Za obiad dla dwóch osób zapłaciliśmy $17.75. W skład obiadu wchodziło po ciepłym daniu na osobę oraz napoje:

  • Beef Lok Lak – $6.75
  • Pumpkin Riavoli – $5.50
  • Świeży sok z pomarańczy – $3
  • Draft Beer – $1
  • Passionn Fruit Mohito – $1.50

Lok Lak z wołowiną. Zdjęcie wykonane telefonem komórkowym. 

Ja skusiłam się na dyniowe pierożki riavoli w sosie z serem gorgonzola. Danie było dobre, aczkolwiek mało sycące.

The Sun odwiedziliśmy dwukrotnie. Za pierwszym razem na obiad, za drugim tylko na drinki 😉

Ratana Restaurant

Tego miejsca nie znalazłam ani w TripAdvisor ani na facebooku, nie ma nawet swojej strony internetowej (chyba). Ma natomiast swoje miejsce w google maps, gdzie goście mogą umieszczać zdjęcia z tegoż lokalu. Trafiliśmy na niego przypadkowo, bo akurat wyszliśmy na kolację, wyglądał ok i jadło w nim dużo lokalnych osób. Lokal jest duży, położony prawie całkowicie na zewnątrz. Przy składaniu zamówienia można wybrać sobie różne produkty, które później serwowane są na wielkich talerzach. Każdy stolik dostaje też swoją kuchenkę gazową. Można więc jeść długo i dużo, a jedzenie nie wystygnie. Opcja wygląda całkiem ok dla rodzin i grup i faktycznie głównie oni stołowali się w tym miejscu. Ceny są już całkiem wysokie. Ponieważ szukaliśmy tylko drobnej przekąski, to ja zamówiłam smażone krewetki, za które zapłaciłam $3 albo $4. Czy polecam? Raczej nie, gdyż w Siem Reap jest dużo lepszych miejsc. Tragedii też nie było, ale stosunek jakości i ilości do ceny oraz standard lokalu nie są godne polecenia.

Dla łasuchów

Lody tajskie przygotowywane na straganie

Spacerując ulicami Siem Reap można skusić się na lody, które przygotowywane są na Twoje zamówienie. Na początku wybiera się smaki: do wyboru mamy wiele świeżych owoców. Ja wybrałam mango i dragonfruit. Następnie lody są przygotowywane na Twoich oczach poprzez rozdrobnienie owoców z mlekiem i zamrożenie ich. Pod koniec procesu lody zwijane w ruloniki i wkładane do pojemniczka. Możemy wybrać także dowolne udekorowanie polewą, owocem, posypką bądź ciasteczkami. Koszt takich lodów to ok $2.50

Filmik nagrałam podczas przygotowywania mojej porcji lodów 🙂

Fresh Fruit Factory

Co powiecie na lodową górę? Albo na pyszne naleśniki pancakes z musem ze świeżych owoców? A może makaron-mango? Jeżeli lubicie łakocie w owocowym wydaniu, to to miejsce jest stworzone dla Was 🙂 Ceny są już nieco wyższe, ale myślę, że warto odwiedzić 🙂 Fresh Fruit Factory leży na tej samej ulicy co bar LilyPop. Również jest to miejsce z bardzo wysokimi ocenami na portalu TripAdvisor i wcale się nie dziwię 🙂

Link do strony internetowej miejsca dostępny jest tutaj. Natomiast chcąc zobaczyć opinie na TripAdvisorze należy wybrać ten link.

Podczas naszej wizyty skusiliśmy się na górę lodową z mango oraz naleśniki z musem z mango i passion fruit. Każdy z nich kosztował po $5.
Lody przygotowywane są w taki sam sposób, jak na filmie powyżej, tylko nie są zwijane w ruloniki. Mają mleczno-owocowy smak.

Naleśniki to amerykańskie pancakes, pokryte bitą śmietaną i musem owocowym.

Owoce, soki itd

Kupienie tutaj świeżego soku bądź shake’a nie stanowi żadnego problemu. Za $1 możemy dostać świeżo przygotowany napój. Do wyboru mamy mnóstwo owoców jak mango, passion fruit, dragon fruit, ananas, granat, arbuz i wiele, wiele innych. Grzechem byłoby nie spróbować! Wszystkie napoje owocowe są przygotowywane ze świeżych owoców na naszych oczach.

Jedna z licznych budek ze świeżymi sokami i shake’ami. 

Bardzo fajną i sycącą sprawą jest woda kokosowa pita bezpośrednio z owocu. Koszt to… $1 🙂 Kokosy często są wcześniej wrzucane do lodówek, aby były chłodne. Sprzedawca na naszych oczach rozłupuje tasakiem górę owocu i podaje nam do picia. W smaku jest lekko słodkawa i smakuje o niebo lepiej, niż te wszystkie twory dostępne u nas w sklepach.

W Kambodży świeżą wodę kokosową można dostać praktycznie na każdym kroku.

Najbardziej dostępnym świeżym owocem jest… durian. Azjatycki śmierdzioch nie podbił jednak mojego serca. Ale o durianie opowiem innym razem 🙂

Alkohole

Dużego wyboru piw w Kambodży nie ma, myśmy spotkali się raptem z dwoma markami: Angkor i Cambodian. Ale alkohole warte są wspomnienia nie ze względu na różnorodność gatunkową ale na… cenę. Wyobraźcie sobie, że 0,7 czy litr wódki kupujecie za kilkanaście złotych. Cena Whisky to okolice 7-10$. Poza alkoholami europejskimi, ba! nawet polskimi, mamy tutaj także szeroki wybór alkoholi azjatyckich, licząc w to sake i mnóstwo innych wynalazków, których nazw nie udało nam się rozszyfrować. Można więc próbować do woli, a wszystko w bardzo przyzwoitej cenie 😉 Tak więc – na zdrowie!

Z wyrobów lokalnych zainteresował nas natomiast poniższy gatunek:

Jak widać nawet alkohol z kobrą, bądź kobrą trzymającą w paszczy skorpiona, nie ma zbyt wygórowanej ceny. Pamiętajmy jednak, że nikt nas z takim trunkiem do Polski nie wpuści, a za próbę przemytnictwa tegoż trunku grozi nawet do 2 lat więzienia.

A Wy macie jakieś miejsca do jedzenia w Siem Reap godne polecenia?

 

Jeżeli post Ci się spodobał to zapraszamy do udostępniania go dalej!  

Zapraszamy także na nasze social media:

TAGI
PODOBNE ARTYKUŁY

ZOSTAW KOMENTARZ

Dorota Kozub
San Mateo, Kalifornia

Cześć, miło Cię widzieć na moim blogu :) Jestem Dorota, pochodzę z Krakowa ale obecnie mieszkam w Kalifornii. Fotografia i podróże to moje dwie największe pasje. Uwielbiam brać aparat i robić sesje portretowe, rodzinne, reportaże. Kiedy tylko nadarza się okazja, pakuję walizkę i ruszam w trasę, aby poznawać nowe kultury, podziwiać nowe zakątki świata. Wszystko, co piękne, staram się uwiecznić na zdjęciach, które są nie tylko "pamiętnikiem, w którym zamiast tekstu zatrzymuje się kadr" (cyt. Monika Gawinowska) ale także obrazem moich wspomnień i emocji. Z wykształcenia jestem kulturoznawcą dalekowschodnim. Zapraszam do odkrywania świata razem ze mną!