USA Życie codzienne w Kalifornii

Życie w Kalifornii – co doceniam mieszkając w Polsce?

on
1 stycznia 2020

W ostatnim poście opowiadałam Wam o tym, za czym tęsknię po powrocie do Polski. Dziś chciałabym jednak ugryźć temat z innej strony. Czy jest coś w czym Polska jest lepsza od Kalifornii? Dlaczego decyzja o wyprowadzce do Stanów nie jest w naszym wypadku taka oczywista? Zapraszam do lektury!

Życie w Kalifornii
Za czym tęsknię po powrocie do Polski? O tym przeczytasz w powyższym poście. Kliknij w zdjęcie, a post otworzy się w nowej karcie.

Czasy, kiedy między Polską a Stanami Zjednoczonymi była kolosalna różnica w jakości życia, rozwoju technologicznym i dostępności produktów już minęły. Wbrew temu, co można usłyszeć w mediach, Polska jest krajem rozwiniętym, z dobrym dostępem do nowych technologii. Co więcej, mieszkając w Stanach zauważyłam, że są obszary, w których jesteśmy nawet przed Stanami. Czego więc brakowało mi, gdy mieszkałam w Dolinie Krzemowej?

Systemy płatności w USA

Płatności zbliżeniowe to u nas standard. Coraz więcej osób korzysta z płatności telefonem, na pewno wielu z Was ma w swoim telefonie aplikację ApplePay bądź GooglePay. A już na pewno nikomu z Was nie przyszło by do głowy, aby oddać kelnerowi w restauracji swoją kartę płatniczą na dobre kilka minut.

A teraz wyobraźcie sobie, że płatności zbliżeniowe w wielu miejscach nie są akceptowane. O płatnościach telefonem w ogóle zapomnijcie. Niewiele było sytuacji, gdy ApplePay bądź GooglePay działały bez zarzutów, często transakcje były odrzucone. Na stacjach benzynowych zagraniczną kartą nie zapłacicie. A to wszystko w miejscu, gdzie te nowe technologie powstają.

Wszystko dlatego, że nasz system bankowy jest dużo młodszy. Łatwiej przystosować systemy do alternatywnych metod płatności, a wszystkie nowinki witane są raczej z entuzjazmem konsumentów. W końcu dla nas to wygoda. Wbrew pozorom my, Polacy, mamy otwarte głowy i przejawiamy wielki głód nowinek technologicznych, co wbrew pozorom nie jest standardem wśród innych nacji. Dlatego też Polska jest często wybieranym miejscem do testowania nowych technologii.

W Stanach w każdej restauracji płacąc kartą oddajesz kartę kelnerowi, a on oddaje Ci ją po kilku minutach. Transakcję autoryzujesz swoim podpisem na osobnym paragonie, na którym wskazujesz także napiwek. I tutaj przypomina mi się śmieszna sytuacja, jaka spotkała nas na Hawajach. Po śniadaniu w jednej z knajpek w Honolulu wyszliśmy z mężem na zewnątrz, a za rachunek przy kasie płacił nasz kolega. Czekamy na niego, czekamy… a go dalej nie ma. Okazało się, że płacąc za transakcję Revolutem transakcja przeszła od razu, bez autoryzacji. Pani kasjerka nie mogła w to uwierzyć i wzywała kierownictwo, aby potwierdzić, że transakcja odbyła się prawidłowo. Dla kierownictwa także była to nowa sytuacja i byli bardzo zdziwieni, że jak to – tak bez podpisu?

Życie w Kalifornii - paragon z restauracji wraz z sugerowanym napiwkiem
Przykładowy paragon ze Stanów, jeszcze przed opłaceniem. Niektóre restauracje podają od razu wartości napiwków. Przy płaceniu na paragonie płatniczym wskazujesz kwotę rachunku, kwotę napiwku i sumę, składasz podpis i na tą kwotę obciążana jest Twoja karta. Napiwki są obowiązkowe, sugerowany jest minimum 15%

Jakość jedzenia w Stanach

Oczywiście jedzenie dobrej jakości dostać można. Po kilku miesiącach wiedziałam już, że wiele dobrych produktów jest w Whole Foods, a chleb z prostym składem dostanę w Traders Joe’s. Produkty dobrej jakości są jednak odpowiednio droższe i trzeba liczyć się z większymi wydatkami. A jedząc na mieście właściwie traci się kontrolę nad jakością.

W Europie mamy regulacje, przepisy itd. Można się czasem z nich śmiać ale jak coś nie jest sokiem, to nie może sokiem być nazwane. Jeżeli w składzie soku nie ma pomarańczy, to nie będzie on się nazywał “sokiem pomarańczowym” tylko “napojem o smaku pomarańczy”. I tak można by długo wymieniać.

Jakość jedzenia w USA: skład soku pomarańczowego
Przykładowy skład soku pomarańczowego w Stanach. Oczywiście soki z dobrym składem również są, ale o tym dowiesz się tylko czytając skład. W wypadku tego napoju koncentrat soku wynosił 2% lub mniej!

Jeżeli nie jesteś przyzwyczajony do czytania składów, to w Kalifornii szybko przywykniesz. Chwila nieuwagi, a w Twoim koszyku może wylądować sok pomarańczowy, który w składzie nie ma w ogóle pomarańczy. Rzadko udawało mi się znaleźć produkty ze 100% dobrym składem.

Wiele produktów jest także przesłodzonych. Cukier znajduje się niemal wszędzie… i to w dużo większych ilościach niż jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Nieopatrznie można kupić nawet słodki popcorn, a niemal każdy chleb jest przesłodzony. Podobnie zresztą z tłuszczem.

Jak coś działa to nie ma sensu tego zmieniać. Nawet na lepsze.

Opowiem Wam śmieszną historię. W mieszkaniu mieliśmy dwie łazienki z wanną i deszczownicą. Niby nic takiego, normalna sprawa. Ale brakowało baterii z wężem. Pewnego dnia myję wannę no i tak nie bardzo da się ją wypłukać. Deszczownica zasięgiem nie dosięga, węża brak. Siedzę i kombinuję, w końcu musi być jakiś sposób. To Ameryka kurka. Spłukałam wiadrem. Kolejne sprzątanie łazienki, myślę sobie no kurka, ewidentnie nie ogarniam, przecież musi być jakiś sposób. Napisałam do znajomej, która od lat mieszka w Stanach, jaki jest tajemny sposób na spłukanie umytej wanny. Okazał się prosty. Nalewasz wody do wiadra i płuczesz.

Kiedy kilka miesięcy później w telewizji pokazywali luksusowy dom z super innowacją – baterią z wężem w łazience. Zaczęliśmy się śmiać.

Dotyczy to wielu dziedzin życia. Taką samą sytuację możecie zobaczyć na przykład w konstrukcjach bram garażowych, czy nawet podejściu pracowników do działań i procesów w firmie. Działa? Działa, po co zmieniać. A że można szybciej, łatwiej, skuteczniej… nie ważne 🙂

Stacja benzynowa w USA
Typowa stacja benzynowa rodem z innej epoki :)

Usługi beauty w Kalifornii

Ten akapit będzie typowo dla kobiet. Kto mnie zna osobiście ten wie, że od kilku lat regularnie korzystam z usług manicurzystki. Planowałam, chociaż rzadziej, korzystać z tych usług także w Stanach. Pamiętam jak przed wyjazdem, podczas ostatniej wizyty w salonie, rozmawiałam z koleżankami, żebym podglądała tamtejsze sposoby manicure, może przywiozę jakąś nowinkę – ciekawostkę do Polski. W końcu będę mieszkać w Kalifornii!

Aha… żelu uv w ogóle w salonach nie znają. Jedyny dostępny do akryl żel. Skórki praktycznie nie są usuwane. Główki od frezarek, pilniczki nie są zmieniane po klientkach, nie są dezynfekowane. O zdobieniach, wzorach itd można właściwie zapomnieć. Niestety, jakość wykonania także jest tragiczna. Zastanawiałam się, czy nie pokazać Wam zdjęcia moich paznokci tydzień po wizycie w salonie, ale to jednak widok tylko dla osób o mocnych nerwach. Oczywiście reklamacja moja nie była w żaden sposób rozpatrzona, musiałam ponownie zapłacić $50 za naprawienie tego, co zostało źle wykonane. A działo się to w jednym z najlepszych i najbardziej prestiżowych salonów w okolicy…

cennik usług beauty w Kalifornii
Cennik usług beauty w salonie, do którego chodziłam. Do cen należy doliczyć jeszcze napiwek. Niestety za cenami nie szła żadna jakość.

Salony odbiegają od tego, co znane jest w Polsce. Są to często pomieszczenia do masowej “obróbki” klientek.

Nie jestem w tej opinii odosobniona. Jedna z Polek, mieszkających na stałe w San Francisco, także skarżyła się ostatnio na Instagramie na jakość usług beauty w Kalifornii.

Zagęszczanie rzęs nie jest popularne. Jeżeli jakaś dziewczyna chce zrobić rzęsy, to dokleja sobie takie “plastikowe”, dostępne w drogeriach.

Dostępność leczenia

Ten fragment może wydać się dziwny. W końcu mieliśmy dobre ubezpieczenie medyczne w Stanach. Udało mi się z niego np kupić nowe okulary z firmową oprawką, za które zapłaciłam niecałe $70, podczas, gdy w Polsce za same szkła płacę ok 500zł. Za $35 miałam robione zdjęcie dna oka w nowej technologii, które wyglądało bardzo imponująco, a nie wiązało się dla mnie z jakimikolwiek niedogodnościami po badaniu.

W Polsce na NFZ są bardzo długie kolejki, prywatna opieka medyczna także zaczyna przypominać NFZ, zwłaszcza jak trzeba dostać skierowanie na droższe badania. Często, chcąc coś zbadać w normalnych terminach i tak musisz zapłacić. Zgadzam się, że nasz system zdrowotny (nomen omen) zdrowy nie jest, potrzebuje porządnej reformy. O co więc mi chodzi? Przytoczę Wam kilka przykładów.

Syn znajomej ze szkoły dostał nagle niepokojących objawów: silne bóle głowy, wymioty itd. Musieli udać się do szpitala, a tam oczywiście dalsza diagnostyka. Mimo, że był ubezpieczony, za podstawowe badania w kierunku diagnozy raka – zlecone przez lekarza, tylko podczas jednej wizyty, musiał zapłacić $3000. W Krakowie rodzinne doświadczenie z diagnozą i leczeniem onkologicznym w ramach NFZ mam raczej pozytywne.

Życie w Kalifornii - w każdym sklepie można dostać duże opakowania środków przeciwbólowych
W Stanach Zjednoczonych bardzo dużą popularnością cieszą się tabletki przeciwbólowe, suplementy diety. Bardzo łatwo dostępne są takie duże opakowania. Znajomy opowiadał, że przy standardowej infekcji nie chodzi się do lekarza, bo i tak zaleci jedynie ibuprom.

Podobnym przykładem są nagłe operacje, sytuacje zagrażające życiu, poronienia, porody… W Polsce w większości przypadków można otrzymać tą pomoc w ramach NFZ wtedy, gdy jest taka potrzeba. W USA nawet dobre i drogie ubezpieczenie nie obejmują wszystkiego, a z mojego doświadczenia – rzadko pokrywa wszystkie koszty badań i leczenia.

Nie mniej jakość klinik czy sprzętu jest imponująca. Lekarze i obsługa są bardzo przyjemni. Na tyle na ile sama korzystałam z opieki medycznej w Stanach w “standardowych warunkach” to byłam zadowolona. Gdybyśmy jednak potrzebowali bardziej zaawansowanej opieki albo jakiegoś zabiegu, to mimo bardzo dobrego ubezpieczenia musielibyśmy pokryć minimum 10% ceny tegoż zabiegu, w wielu przypadkach byłaby to nawet cała kwota.

Dlaczego kobiety często nie pracują?

W Polsce urlop macierzyński trwa 6 miesięcy, istnieje możliwość przedłużenia go o rok. Kobiety w ciąży mają możliwość przebywania na 100% płatnym zwolnieniu lekarskim jeżeli jest taka konieczność.

Urlop macierzyński w Stanach trwa od 3 do 6 tygodni w zależności od pracodawcy (i dużo częściej to ta pierwsza opcja). Z tego, co rozmawiałam z kobietami, to nie ma czegoś takiego jak specjalne zwolnienie lekarskie w ciąży. Opieka do dziecka na terenach Zatoki San Francisco kosztuje ok $20-$30 za godzinę za jedno dziecko. Kobietom często więc nie opłaca się wracać do pracy, gdyż pensja nie pokryje kosztów opiekunki i decydują się na pozostanie w domach aż dzieci nie pójdą do szkoły. Drogie są także zajęcia dodatkowe. Godzina nauki pływania dla dziecka kosztuje $80. W Kalifornii najpopularniejszym modelem rodziny jest 2+1, właśnie ze względu na wysokie koszty. Wyjątkiem są niektóre rodziny z Dalekiego Wschodu (Chiny, Tajwan, Japonia) gdzie zdarza się model 2+2. No i oczywiście niektóre wielopokoleniowe rodziny Meksykańskie.

Wysokie koszty życia, nawet w stosunku do zarobków

Jak jesteśmy przy temacie pieniędzy i zarobków, to poruszę temat, który byłby ważnym argumentem przy rozważaniu emigracji do Kalifornii. Koszty życia, które w Dolinie Krzemowej są ekstremalnie wysokie, nawet biorąc pod uwagę wysokie zarobki w IT.

Na terenach Zatoki San Francisco (Bay Area) koszty nieruchomości i koszty życia są bardzo wysokie. Nie powiem Wam ile kosztuje prąd, gaz czy woda, ale wynajem standardowego mieszkania z jedną sypialnią to koszt ok $3500-$5500. W sklepach, czy w restauracjach ceny są znacząco wyższe niż w innych Stanach. Paliwo w Kalifornii kosztuje ok $3,20-$4 za galon, podczas gdy w innych stanach kosztuje ono nawet ok $2 za galon. Równocześnie minimalna pensja w Kalifornii wynosi obecnie $12 brutto za godzinę. Widziałam wiele ofert pracy za $15 brutto za godzinę.

Edit: właśnie napisał do mnie kolega ze Stanów, że rachunek za prąd przy mieszkaniach “1 bedroom” to koszt ok $35 – $50. Dzięki wielkie, Łukasz!

Nieco taniej jest w East Bay, ale wtedy musisz liczyć się z bardzo długim dojazdem do pracy. Na tereny Doliny Krzemowej są tylko 3 mosty, które w godzinach szczytu dosłownie stoją. Dojazd w jedną stronę może zająć nawet dwie godziny! Nie ma też alternatywy w postaci transportu publicznego.

Porównując więc ceny do zarobków na ten moment wyższą jakość życia mamy w Polsce. Rozsądnie zarządzając finansami jesteśmy w stanie tutaj oszczędzić bez konieczność np kupowania gorszej jakości jedzenia. W Kalifornii były miesiące, które kończyliśmy “na styk”. Chociaż przyznać też trzeba, że wiele podróżowaliśmy, co także podnosi koszty (chociażby za paliwo).

Transport publiczny

Columnia - transport publiczny w czasach gorączki złota
Park Historyczny w miejscowości Columbia w Kalifornii z czasów gorączki złota i ówczesny transport publiczny ;)

I ostatnia rzecz – transport publiczny. W Kalifornii jest on ubogi bądź właściwie nie istnieje. Wynika to z tego, że tam postawiono na rozwój infrastruktury drogowej kosztem innych opcji. Samochód ma w USA nielam każdy, a usługi drive thru są rozwinięte, jak nigdzie indziej na świecie (wiedzieliście, że są np bankomaty drive thru?). Sieć dróg jest więc imponująca, chociaż nie zapobiega staniu w korkach. Ale z transportem publicznym już gorzej.

Na terenie Doliny Krzemowej kursuje jedna sieć pociągów: CallTrain. Umożliwia dojazd do San Francisco z San Mateo w około 45 minut, co w godzinach szczytu jest dobrym rozwiązaniem. Aby jednak już w SF dostać się w jakieś konkretne miejsce, to warto wziąć Ubera, Lyfta, rower lub hulajnogę. Jakaś sieć tramwajów czy autobusów jest, ale nie jest zbyt rozbudowana. Dodatkowe “rekomendacje” moich lokalnych znajomych nie zachęciły mnie do korzystania z niej. Samochodem raczej do SF nie opłaca się jechać, ponieważ parkingi są bardzo drogie, trudno też znaleźć miejsce parkingowe. A na pewno trzeba pamiętać, aby nie zostawiać drogocennych rzeczy w samochodach!

Jeżeli chcemy jechać gdzieś dalej np do Los Angeles, to do wyboru mamy praktycznie tylko auto bądź samolot. Do Parków Narodowych dostać się można tylko autem.

Cable Car San Francisco
Cable Car – jedna z głównych atrakcji San Franscisco pełni równocześnie rolę normalnego środka transportu dla mieszkańców.

W Polsce jednak mamy dobrze rozbudowaną i funkcjonującą sieć komunikacji miejskiej oraz połączeń międzymiastowych, zarówno pociągami jak i autobusami. Skład jest często całkiem dobrej jakości. I chociaż uważać trzeba, to jest w nich dalej dużo bezpieczniej niż w komunikacji w San Francisco. Posiadanie prawa jazdy z Polsce nie jest koniecznością, a nawet mając samochód czasem łatwiej i taniej wybrać komunikację. Dla przykładu kilka dni temu taniej i szybciej było mi dojechać z mojej wsi do Krakowa na Zabłocie pociągiem i tramwajem, niż samochodem. Zaoszczędziłam około 30 min czasu, nie musiałam się stresować szukając miejsca parkingowego, no i cenowo także wyszło korzystniej 😉

Są tacy, co zazdroszczą nam RODO

O tym, jak dobrze działa ochrona danych osobowych w Europie i Polsce przekonałam się właśnie będąc w Stanach Zjednoczonych, gdzie pojęcie to właściwie nie istnieje. Dane na Twój temat są zbierane wszędzie w każdy możliwy sposób. Jeżeli byłeś w danym miejscu, to zaraz na telefonie będziesz miał pełno reklam usług z tej lokalizacji. Wpiszesz coś w wyszukiwarce, porozmawiasz o czymś z kolegą, zjesz w danej knajpie, wyszukasz czegoś na Amazonie – zaraz będziesz mieć reklamy i sugestie z tego zakresu. Ba, wystarczy, że pobierzesz aplikację o danej tematyce i już jesteś bombardowany odpowiednim feedem na social media. Nie musisz akceptować jakichkolwiek informacji wchodząc na strony, natomiast one zbierają o Tobie wiele danych i przekazują dalej. Bez Twojej wiedzy i możliwości ingerencji.

Życie wirtualne to jeden z aspektów, podobnie jest w codziennym życiu, w przychodniach, bankach itd. Jest kilka danych, które muszą być faktycznie strzeżone ale poza tym? Przykładem może być sytuacja jak kiedyś u okulisty dostaliśmy bez problemu informacje dotyczące wizyty kolegi.

Kilkakrotnie usłyszałam, że nam to dobrze, że mamy ochronę danych osobowych. Znam w Stanach osoby, które już od wielu miesięcy walczą sądowo o zaprzestanie wykorzystywania ich danych osobowych przez niektóre portale.

Na dziś zostajemy w Polsce

O tym, czy przeprowadzilibyśmy się do Kalifornii pisałam w poprzednim poście. Jest to piękne miejsce z zachwycającą przyrodą i super atmosferą. Do tego stabilna, dobra pogoda, brak dużych zmian temperatur i przyjaźni ludzie. Bez wątpienia tęsknię za tym miejscem i bardzo chciałabym tam wrócić kiedyś. Czułam się tam jak w domu. Ale raczej nie przeprowadziłabym się tam na stałe.

Pomijając kwestie bliskości do rodziny i przyjaciół, które są oczywiste, to w obecnej sytuacji jakość i standard życia mamy wyższy w Polsce niż w Kalifornii. Wiem, że może to być dla Was szokiem, ale taka jest prawda 🙂 Obecnie stosunek cen do naszych zarobków jest w Polsce atrakcyjny. Co z tego, że w Kalifornii zarabialibyśmy 2-3 razy więcej jak 3/4 pensji zjadłyby opłaty i rachunki, ciężko byłoby zbudować jakieś oszczędności, dorobić się domu czy mieszkania.

W dużych miastach w Polsce, a koło takiego mieszkamy i w takim pracujemy, jest też dużo bezpieczniej i czyściej niż w dużych miastach w Kalifornii. Na wyciągnięcie ręki jest tak na prawdę wszystko, co potrzeba do dobrego życia. Nie znaczy to, że mieszkamy w krainie mlekiem i miodem płynącej, nie. Jest wiele rzeczy nad którymi jako państwo i naród musimy popracować, aby żyło nam się jeszcze lepiej. Ale wierzcie mi, że Kalifornia tą krainą także nie jest.

O życiu codziennym w Kalifornii

O swoim kalifornijskim życiu oraz naszych podróżach po Stanach opowiadałam wiele na Instagramie @swiatybarwne. Moje Stories są zapisane w wyróżnionych relacjach na koncie – zapraszam. Jeżeli jesteście zainteresowani praktycznymi informacjami dotyczącymi życia codziennego w Kalifornii, to zapraszam także do kontaktu ze mną oraz komentarzy pod tym postem.

Planujesz podróż po USA?

Jeżeli planujesz podróż po Stanach, albo interesujesz się tematyką Stanów Zjednoczonych, to zapraszam Cię do innych moich wpisów. Wystarczy, że klikniesz w poniższy banner i zostaniesz przeniesiony do wszystkich wpisów o tematyce Stanów Zjednoczonych. W najbliższym czasie będą pojawiać się także kolejne wpisy!

Podróże po USA - kliknij zdjęcie aby zobaczyć wszystkie wpisy

Jeżeli post Ci się spodobał to zapraszamy do udostępniania go dalej!  

Zapraszamy także na nasze social media:

Kliknij w obrazek, aby zostać przeniesionym na odpowiedni profil

Zapraszam na instagram @swiatybarwne
Kliknij w obrazek aby przejść na nasz profil na Facebooku
Tagi
Podobne posty

Zostaw komentarz

Dorota Kozub
San Mateo, Kalifornia

Cześć, miło Cię widzieć na moim blogu :) Jestem Dorota, pochodzę z Krakowa ale obecnie mieszkam w Kalifornii. Fotografia i podróże to moje dwie największe pasje. Uwielbiam brać aparat i robić sesje portretowe, rodzinne, reportaże. Kiedy tylko nadarza się okazja, pakuję walizkę i ruszam w trasę, aby poznawać nowe kultury, podziwiać nowe zakątki świata. Wszystko, co piękne, staram się uwiecznić na zdjęciach, które są nie tylko "pamiętnikiem, w którym zamiast tekstu zatrzymuje się kadr" (cyt. Monika Gawinowska) ale także obrazem moich wspomnień i emocji. Z wykształcenia jestem kulturoznawcą dalekowschodnim. Zapraszam do odkrywania świata razem ze mną!