Azja

Kambodża – Siem Reap

on
5 października 2017

czyli 3 dni w jednym z moich ulubionych miejsc na ziemi

W Kambodży spędziliśmy w sumie 4 dni. Do Siem Reap przylecieliśmy 15 sierpnia 2017 roku prosto z Kuala Lumpur, a wylecieliśmy 18.08 w nocy.

Celem naszej podróży do Kambodży było zobaczenie cudu świata – ruin starożytnego miasta Angkor. Według najnowszych badań, opartych na zdjęciach satelitarnych, miasto to liczyło 100 x 10 km i liczyło ponad milion mieszkańców. Coś niesamowitego! Mówi się, że było to największe miasto na świecie sprzed rewolucji przemysłowej! Dziś podziwiać możemy jedynie fragmenty miasta. Cały czas trwają jednak prace nad odbudową kompleksu. Jestem pewna, że za kilka lat miejsce to będzie robić jeszcze większe wrażenie.

Na początku bardzo ważne jest, aby zaznaczyć, że Angkor to nie to samo, co Angkor Wat. Gdy mówimy o Angkorze mamy na myśli całe, starożytne miasto, które zostało założone za czasów panowania króla Jayavarmana II i istniało od 805 roku aż do 1432 roku. Nazwa Angkor pochodzi od sanskryckiego słowa nagara oznaczającego miasto.

Angkor Wat natomiast to główna świątynia miasta, powstała dopiero w XII wieku i obecnie jest największym budynkiem religijnym na świecie. Cały kompleks liczy 162,6 hektarów powierzchni! Początkowo świątynia zbudowana była ku czci boga Visznu, dopiero pod koniec XII wieku została przetransformowana na świątynię buddyjską.

Miasto Siem Reap (w tłumaczeniu “Klęska Syjonu”) znajduje się na południe od Angkoru, liczy niecałe 200 000 mieszkańców. W ostatnich latach obserwuje się dynamiczny rozwój miasta dzięki dużemu ruchu turystycznemu. Aby zapewnić turystom jak najlepszy pobyt w Kambodży w mieście wybudowano międzynarodowe lotnisko, powstało także wiele hoteli. Co ciekawe, w 2014 roku miasto to zajęło 4 miejsce w rankingu najlepszych na świecie miast turystycznych. W 2017 roku znajdowało się na 13 miejscu (link do rankingu tutaj)

Sama Kambodża bardzo przypadła mi do gustu i mimo panującej tam biedy i syfu czułam się tam po prostu dobrze. Polecam to miejsce! Ja będę chciała wrócić 🙂

Przylot

Do Kambodży dostaliśmy się samolotem Air Asia (AK 542) z Kuala Lumpur. Lot zajął nam dwie godziny czasu. Samo lotnisko w Siem Reap jest bardzo klimatyczne i raczej nieduże.
Po wejściu na halę przylotów odbywa się odprawa pasażerska, zaraz potem jest odbiór bagaży i wyjście.

Do Siem Reap najlepiej jest dostać się tuk tukiem. Większość hoteli zapewnia bezpłatny transfer z lotniska. Nasz hotel nie gwarantował nam transferu w drugą stronę, więc za drogę z hotelu na lotnisko zapłaciliśmy tylko $5.

Wiza

Są dwa sposoby zdobycia wizy do Kambodży: przez stronę internetową (link dostępny tutaj) bądź też bezpośrednio w porcie lotniczym. Cena wizy kupowanej przez internet to $27 od osoby (z konta pobrano mi równo 135 zł). Wiza dostępna jest do pobrania do 3 dni roboczych. Podczas kontroli paszportowej dodatkowo jest robione zdjęcie oraz są pobierane odciski palców.

O wizę można także ubiegać się bezpośrednio na lotnisku. Wygląda to nieco jak taśma produkcyjna – w jednym okienku robią Ci zdjęcie, w drugim przybijają pieczątkę, w trzecim wpisują datę itd. Idzie to całkiem sprawnie, aczkolwiek kolejki są dosyć długie.

Pieniądze i ceny

Mimo, iż Kambodża posiada własną walutę, to w kraju operuje się głównie dolarami amerykańskimi. Riel Kambodżański służy tu głównie jako cent – wydaje się go w kasach, jeżeli zapłacimy kwotę niezaokrągloną do pełnych dolarów. Kurs waluty wygląda następująco: 1000 KHR ~ 0,89  PLN ~ 0.25 USD.

Kambodża jest tania. Chyba najtańsza ze wszystkich miejsc w jakich byliśmy podczas naszego wyjazdu. Jest też krajem biednym, a biedę tą widać na każdym kroku.
Jest to też idealne miejsce na zakupy pamiątek! Ubrania są tutaj całkiem dobrej jakości i są śliczne! Do tego obrazy, maści tygrysie, szale z jedwabiu… wszystko. Nie ma zasady, że na terenie Angkor ceny są dużo wyższe niż na targu. Wręcz przeciwnie, czasami można stargować więcej.

A targować się trzeba. Nie targowaliśmy się tylko w restauracjach, marketach oraz kupując owocowe shake’i czy wodę kokosową za $1.
Początkowo jest to dosyć trudne, ale po dwóch, trzech razach zaczyna się czerpać z tego przyjemność. Oczywiście podając swoją cenę trzeba ją nieco zaniżyć tak, by ostatecznie spotkać się gdzieś w połowie. Oczywiście jeżeli sprzedawca zaakceptuje naszą cenę to towar należy kupić.

Poniżej podaję przykładowe ceny:

  • świeża woda z kokosa, podawana w kokosie – $1
  • shake ze świeżych owoców – 1$
  • lody tajskie świeżo robione – ok $2,5
  • drinki na Pub Street w ofercie dnia $1,5
  • Coca-cola 2,25l – $1,70
  • 700ml Whisky – $7,71
  • obiad dla dwóch osób w barze Lilypop – $12-14 – bardzo polecam! Jest to restauracja prowadzona przez rodzinę, posiłki są duże i świeże, bardzo smaczne. Obsługa bardzo dobrze mówi po angielsku. Blisko centrum miasta 🙂
    • danie główne: $2-4
    • mango sticky rice: $2,5
    • shake/sok: $1-1,75
    • piwo: $0,75
  • obiad dla dwóch osób w restauracji The Sun – $17,75 – mniej polecam 🙂 Tutaj warto napić się drinka za $1,5 ale jedzenie jest już bardzo drogie (ok $5-7 za posiłek, $3 za sok).
  • przewodnik po Angkor w języku angielskim: mniej niż $6 nie stargujecie 🙂 Myśmy w ostatecznym rozrachunku zapłacili $7 albo $8.

Pogoda

Sierpień dla Azji Południowo-Wschodniej jest porą deszczową. Padało jednak głównie w nocy, za dnia było bardzo ciepło, a wysoka wilgotność powodowała, że człowiek niesamowicie się pocił. Jeżeli podróżujecie w tej porze roku, to polecam zabrać ze sobą mały ręczniczek do torebki, którym będziecie sobie (co chwilę) wycierać twarz. Warto też zabrać coś na głowę, nie tyle do ochrony przed słońcem, co do ochrony przed dostaniem się słonego potu do oczu (nie jest to najprzyjemniejsze doznanie ;)). Pogoda jednak nie przeszkadza w zwiedzaniu i aktywnym spędzaniu dnia.

Transport

Po Siem Reap jak i Angkorze najłatwiej jest poruszać się tuk tukiem. Koszt przejazdu z naszego hotelu do centrum to okolice 2-3 dolarów. Ceny zwiedzania Angkoru omówię poniżej.

Hotel

Szukając hotelu nie kierujcie się zbytnio lokalizacją, bo tuk tuki są wszędzie i wszędzie Was zawiozą.

Myśmy wybrali hotel Angkor RF Boutique Hotel. Niby hotel ma cztery gwiazdki, wydaje mi się jednak, że odpowiada to dwóm europejskim.Nie mniej jednak hotel ma wszystko, czego nam potrzeba: wygodny, duży pokój, codzienny serwis sprzątający, sejf a nawet basen.

Łazienka jest duża, ale ciemna. Prysznic jest w bezpośrednim sąsiedztwie toalety, bez ścianek dzielących czy czegokolwiek. W osobnym pomieszczeniu jest kamienna wanna oraz umywalka. Hotelowi przydałaby się renowacja, gdyż gdzieniegdzie jest już grzyb na ścianach.

Pierwszego dnia pobytu śniadanie było w formie bufetu, dodatkowo pan kucharz przygotowywał jajka w różnej postaci na zamówienie. Sam bufet nie był zbyt zachwycający, ale dało się znaleźć coś żeby się najeść. O ile stoliki były czyste, tak te, na których były wystawione posiłki były już brudne i zaplamione.

W kolejne dni śniadania były serwowane z karty. Porcje były duże, a śniadania smaczne.

Hotel zgodził się przedłużyć nam dobę hotelową do 19:00 za $10 co było dla nas bardzo wygodne.

źródło: booking.com

Jedzenie

Jedno z najsmaczniejszych podczas naszej podróży. Oczywiście, jak wszędzie, wszystko zależy od miejsca, a drogo wcale nie znaczy smacznie. Myśmy znaleźli kilka miejsc godnych polecenia, o których wspominałam już w poście Gdzie dobrze zjeść w Siem Reap🙂

Samo jedzenie wcale nie jest ostre. Oczywiście, są potrawy, które są w dostępne w różnych wariantach ostrości i można wybrać jaki nam najbardziej odpowiada. Każde z nich jest odpowiednio oznaczone w menu. Potrawy są raczej lekkostrawne i piszę to z perspektywy osoby, która ma problemy z układem pokarmowym. Nie miałam problemów, aby znaleźć coś dla siebie.

Do pysznego jedzenia należy dodać także świeże soki bądź shake’i owocowe, które można dostać na straganach ulicznych już od $1. Część owoców nie jest dostępna w Polsce, albo kosztuje tutaj majątek, więc warto z tego korzystać. Wśród jedzenia ulicznego warte uwagi są także lody tajskie, które przygotowywane są na naszych oczach, z owoców przez nas wybranych i mleka.

Alkohol jest mega tani. Przeróżne wódki kupimy już od kilku-kilkunastu złotych, a cena whisky rzadko przekracza $10. W knajpach są przeróżne promocje na drinki i tak Margaritę czy Passion Fruit Mohito można wypić już za $1,5.

Passion Fruit Mohito. Smakuje tak pięknie, jak wygląda, a kosztuje w promocji tylko $1,5

Pamiątki i zakupy

Kambodża jest też idealnym miejscem na zakup pamiątek z podróży. Nie dość, że jest tanio, to jakość również jest zadowalająca. Dla przykładu 4 magnesy na lodówkę kupimy spokojnie a $1. Rzeczy, które możemy zakupić jako pamiątki to:

  • maść tygrysia dobra na wszystko 🙂
  • przyprawy (ja przywiozłam np szafran), herbaty;
  • spodnie – przeróżne fasony: począwszy od popularnych w Polsce “alladynek” po wiązane spodnie “one-size”, które nie tylko fajnie wyglądają ale i są mega wygodne na lato 🙂 Cena za sztukę spodni to ok $3 – oczywiście zależy od tego ile stargujemy 🙂
  • podkoszulki – przeróżne fasony, cena również ok $3;
  • popularne spódnice wiązane na “kopertkę” oraz przeróżne, często bardzo ładne sukienki. Jakość dużo lepsza niż w Tajlandii.
  • obrazy – piękne! Dostępne głównie na terenie Angkor. Mega żałuję, że nie udało nam się kupić;
  • kosmetyki naturalne, jak mydełka, balsamy do ust;
  • hamaki ręcznie plecione

Oczywiście to tylko kilka przykładów pamiątek 🙂 Powiedzenie, że najlepiej przyjechać z pustą walizką i zrobić tu zakupy ma dużo racji 🙂

Naszą szczególną uwagę przykuły także pamiątki, których niestety nie przewieziemy drogą lotniczą do Polski: nalewki i wódki z kobrą / wężem / skorpionem / skorpionem i wężem. Kosztują… kilka dolarów 🙂 Dużą buteleczkę można było kupić za ok $7, a produkty te dostępne były nie tylko na targach, ale także w dużych marketach. Pamiętajcie jednak, że za próbę przemycenia takiego alkoholu do Polski grozi nawet do 2 lat więzienia, a trunek na pewno zostanie skonfiskowany na lotnisku 🙁

Zwiedzanie Angkor:

Po rozmowie z hotelem i krótkim rozeznaniu zdecydowaliśmy się na zwiedzanie Angkor tuk tukiem. Początkowo myśleliśmy o rowerach, ale zostało nam to odradzone. I dobrze, ponieważ temperatury i wilgotność była bardzo wysoka. Pot lał się z nas strumieniami i nie wyobrażam sobie jeszcze dodatkowo pedałowania tych wszystkich kilometrów w takim skwarze 🙂 Poniżej więc podaję wszystkie ceny, jakie ponieśliśmy a Angkor:

  • 3-dniowy bilet wstępu: $62
  • Grand Circle tuk tukiem: $18
  • Small Circle tuk tukiem: $15

Bilety kupuje się w specjalnym centrum turystycznym. Kupując bilety jednego dnia wieczorem mamy możliwość udania się tego dnia także na zachód słońca w dowolne miejsce.
W cenie naszej wycieczki tuk-tukiem jest także wschód słońca w Angkor Wat. Myśmy z tego nie skorzystali, ze względu na pogodę, bardzo dużą liczbę osób jadących na wschód i wczesną porę 🙂 Jak kiedyś wrócę do Kambodży to na pewno udam się na zachód słońca do którejś ze świątyń 🙂

Bilety 3-dniowe opatrzone są naszym zdjęciem, które robione jest przy kasie biletowej. Polecam zabranie jakiejś smyczki, na której można powiesić sobie bilet, albo gdzieś go dobrze schować. Poza skasowaniem “dnia” przy wjeździe do kompleksu bilet okazuje się przy wejściu do każdego z obiektów.

Przód i tył trzydniowego biletu do Angkor

Sama sprzedaż biletów odbywa się bardzo sprawnie. Przy wejściu do hali z kasami stoją strażnicy, którzy od razu kierują Cię do odpowiedniej kolejki w zależności od tego, jaki bilet chcemy kupić. Sam druk biletu również idzie bardzo sprawnie i po kilku minutach możemy wrócić do swojego tuk-tuka, aby rozpocząć zwiedzanie.

Należy pamiętać, że zwiedzanie Angkor wiąże się także ze zwiedzaniem świątyń buddyjskich, a niektóre z nich dalej pełnią funkcję sakralną. Pamiętajcie więc o odpowiednim stroju, który zakrywa kolana oraz ramiona. O ile w większości obiektów zwykły szal wystarcza jednak do Bakan – na szczyt Angkor Wat – nie wejdziemy, jeżeli nie będziemy mieli koszulki zakrywającej ramiona. Szal nie jest wystarczający. Wzdłuż kolejki chodzą strażnicy, którzy sprawdzają strój i informują, czy nasz jest ok. Ja miałam sukienkę do ziemi, bez rękawków i mój szal i niestety, nie dostałam pozwolenia na wejście. Musiałabym mieć na sukience jeszcze koszulkę, która zakryje mi w pełni ramiona. Pamiętajcie więc o tym, jeżeli chcecie wejść na sam szczyt Angkor Wat!

Taki strój, chociaż zakrywa wszystko, nie jest wystarczający, aby wejść do Bakan.
Aby strażnik pozwolił mi wejść, powinnam na sukienkę nałożyć jeszcze koszulkę z przynajmniej krótkim rękawkiem.

Jeżeli post Ci się spodobał to zapraszamy do udostępniania go dalej!  

Zapraszamy także na nasze social media:

Zapraszam na instagram @swiatybarwne
Tagi
Podobne posty

Zostaw komentarz

Dorota Kozub
San Mateo, Kalifornia

Cześć, miło Cię widzieć na moim blogu :) Jestem Dorota, pochodzę z Krakowa ale obecnie mieszkam w Kalifornii. Fotografia i podróże to moje dwie największe pasje. Uwielbiam brać aparat i robić sesje portretowe, rodzinne, reportaże. Kiedy tylko nadarza się okazja, pakuję walizkę i ruszam w trasę, aby poznawać nowe kultury, podziwiać nowe zakątki świata. Wszystko, co piękne, staram się uwiecznić na zdjęciach, które są nie tylko "pamiętnikiem, w którym zamiast tekstu zatrzymuje się kadr" (cyt. Monika Gawinowska) ale także obrazem moich wspomnień i emocji. Z wykształcenia jestem kulturoznawcą dalekowschodnim. Zapraszam do odkrywania świata razem ze mną!