Długi weekend w Stanach
Grand Canyon Parki Narodowe USA Roadtrip po USA USA

3 stany w 4 dni, czyli plan na długi weekend w Stanach

on
5 kwietnia 2020

Czy jest możliwy krótki urlop w Zachodnich Stanach? Jak można zaplanować długi weekend będąc na Zachodnim Wybrzeżu? Dzisiaj będzie intensywnie, bo opowiem Wam jak w 4 pełne dni odwiedziliśmy 3 stany: Nevadę, Arizonę i Utah. W tym czasie udało nam się zrobić dwa duże trekkingi. Nasz plan może być też dla Was szkieletem, do zaplanowania własnej wycieczki objazdowej po Zachodnich Stanach. Zapraszam do lektury.

Gdy ogranicza nas urlop…

Podczas trwania projektu mieliśmy ograniczoną liczbę dni urlopu, jakie mogliśmy wykorzystać. Tak więc na pół roku w Kalifornii chłopaki dostali około 5 dni wolnego. Mając tak ograniczone możliwości korzysta się z każdej okazji do podróżowania 🙂 Całe szczęście 4 lipca wypadał w czwartek i biorąc jeden dzień wolnego, mieliśmy 4 dniowy długi weekend, który postanowiliśmy wykorzystać jak najbardziej intensywnie się da.

Pisząc tą relację postaram się przemycić Wam także informacje co można do takiego planu dodać i o co poszerzyć swoje zwiedzanie. Dzięki temu jeżeli sami planujecie podróż do Zachodnich Stanów, to będziecie mogli skorzystać z naszego “szkieletu” i doświadczenia.

A niebawem dostępny będzie także wpis z planem naszej podróży kamperem.

Grand Canyon o zachodzie słońca

Plan podróży

Podróżowaliśmy w 6 osób, więc przygotowanie planu podróży wymagało od nas kilku spotkań, aby ustalić na czym komu zależy. Wynika to też z tego, że w tamtych okolicach jest wiele miejsc wartych zobaczenia, a my musieliśmy wybrać kilka dla nas najważniejszych. Całkiem sprawnie udało nam się jednak ustalić satysfakcjonujący program:

  • środa 03.07 – wieczorem wylot z Sacramento do Las Vegas. Przylot, wynajem auta i droga do Grand Canyon;
  • czwartek 04.07 – od rana cały dzień w Grand Canyon, nocleg w okolicy;
  • piątek 05.07 – wyjazd do Monument Valley, Horseshoe Bend, dojazd do okolic Zion;
  • sobota 06.07 – całodniowy trekking w Zion, powrót do Las Vegas i imprezowanie;
  • niedziela 07.07 – zwiedzanie Las Vegas oraz powrót do Sacramento, a następnie do San Mateo.

Całość trasy z Las Vegas (uwględniając miescowości, gdzie spaliśmy) wyglądała mniej więcej tak:

Plan był bardzo napięty, ale udało się go zrealizować, mimo poślizgów 🙂

Dzień 1 – Grand Canyon

Początkowo nasz samolot miał wylądować w Las Vegas w środę około godziny 19:00. Mieliśmy więc mieć sporo czasu na wynajem samochodu oraz dojazd do Flagstaff, gdzie mieliśmy wykupiony nocleg. Niestety, lot był opóźniony ponad 5 godzin, a do Flagstaff dotarliśmy około 3 czy nawet 4 rano. Musieliśmy więc nieco zmienić plany i do Visitor Center dotarliśmy nie na 8 rano ale na… 11.

Chłopaki mieli zaplanowany trekking do Colorado River – a więc na dno kanionu i z powrotem. Udało im się to, ale był to bardzo ciężki trekking. Temperatura była ekstremalnie wysoka (ok 50/60st C), brak cienia i coś, co w Wielkim Kanionie jest bardzo zdradliwe – najpierw schodzisz w dół, a gdy już jesteś zmęczony musisz wyjść pod górę.

O tym jakie macie możliwości trekkingu w Grand Canyon oraz jak się przygotować znajdziecie w moim wpisie poniżej, do którego bardzo Was zapraszam:

Wielki Kanion Kolorado - jak zaplanować trekking

Poniżej znajdziecie relację filmową z ich trekkingu. Jak widać po jakości obrazu, w pewnym momencie sprzęt elektroniczny zaczął odmawiać posłuszeństwa.

Ja wraz z koleżanką zrobiłyśmy spacer do Ooh Aah Point a następnie wzdłuż krawędzi kanionu aż do Bright Angel Trailhead odwiedzając wszystkie punkty widokowe po drodze 🙂

Wszystkie informacje praktyczne dotyczące odwiedzin w Wielkim Kanionie oraz możliwości innych spacerów znajdziecie w poniższym poście.

Chłopaki skończyli swój trekking po 21, we Flagstaff byliśmy około 23:00.

Dodatkowe wskazówki praktyczne

Jeżeli planujecie trekking to warto w Wielkim Kanionie (bądź okolicach) zarezerwować dwa noclegi. Z Wielkiego Kanionu można ruszyć zarówno w stronę Las Vegas, jak i Monument Valley, Horseshoe Bend, Antelope Canyon ale także na południe do Sedony.

Dzień 2

Monument Valley

Drugi dzień w większości czasu upłynął nam w samochodzie. Teoretycznie przejazd z Flagstaff do Monument Valley zajmuje około 2,5 godzin ale wliczając w to postoje na śniadanie, tankowanie to zaczyna się robić nieco więcej. W efekcie do Monument Valley dojechaliśmy w okolicach godziny 16:00.

Monument Valley leży na granicy stanów Arizona i Utah, na terenie rezerwatu Indian Navajo. Wstęp do rezerwatu jest więc dodatkowo płatny i kosztuje $20 za samochód do 4 osób plus $6 za każdą dodatkową osobę.

Ulubiony krajobraz Johna Wayna w Monument Valley.
Ulubiony krajobraz Johna Wayna w Monument Valley.

Nawigację najlepiej ustawić na Visitor Center Monument Valley. Jeżeli chcecie, to znajduje się tam także hotel z pięknym widokiem. Warto rozważyć go, jeżeli zależy Wam na zdjęciach o wschodzie lub zachodzie słońca.

Z tego punktu rozpoczynają się także szlaki trekkingowe albo offroad. W lecie trekking może być zabroniony ze względu na bardzo wysokie temperatury.

Jeżeli nie zależy Wam na zdjęciach najbardziej popularnych miejsc i punktów widokowych, a chcecie zaoszczędzić, to można po prostu przejechać drogą 163 podziwiając piękne formacje skalne (przejazd tą drogą widać na filmie zamieszczonym powyżej).

Monument Valley widziana z Visitor Center
Panorama Monument Valley widziana z Visitor Center

Będąc w okolicy koniecznie polecam odwiedzenie Forrest Gump Point – miejsca, gdzie Forrest Gump zakończył swój bieg. Jest to chyba jeden z najbardziej rozpoznawalnych krajobrazów w Stanach Zjednoczonych. Dojazd i postój są bezpłatne. Do zdjęć najlepsza jest pierwsza połowa dnia, gdy słońce jest po drugiej stronie skał. Ja robiłam zdjęcie przed zachodem słońca.

Forrest Gump Hill - jeden z najbardziej rozpoznawalnych krajobrazów USA
Forrest Gump Hill – jeden z najbardziej rozpoznawalnych krajobrazów USA

Horseshoe Bend

Z Monument Valley udaliśmy się prosto do Horseshoe Bend. Mieliśmy w planach dojazd tam na zachód słońca, ale niestety nieco się spóźniliśmy. Bałam się, że ze zdjęć nic nie wyjdzie, bo nie miałam statywu. Całe szczęście udało się jeszcze zrobić całkiem ciekawe kadry.

Panorama Horseshoe Bend tuż po zachodzie słońca
Panorama Horseshoe Bend tuż po zachodzie słońca

Horseshoe Bend to park stanowy i wejście tam podlega opłacie $10 za samochód, także RV.

Niedaleko Horseshoe Bend znajduje się także Antelope Canyon. Warto więc rozważyć nocleg w okolicznym Page, a następnego dnia wycieczkę do Kaniony Antylopy. Bilety należy jednak kupić z dużym wyprzedzeniem. Najlepsza godzina na wejście to 11:30 – widać wtedy słupy świetlne (tylko w sezonie letnim). Jadąc dalej w kierunku Zion warto odwiedzić także Bryce Canyon – jeden z najpiękniejszych miejsc jakie widziałam. Droga z Bryce do Zion jest bardzo piękną, widokową drogą, więc warto poświęcić na nią dzień: rano trekking w Bryce, potem przejazd do Zion i nocleg.

My natomiast ruszyliśmy w stronę Hurricane, gdzie mieliśmy wykupiony kolejny nocleg.

Dzień 3: trekking w Zion i nocne szaleństwo w Vegas

Trekking w Zion

Kolejnego dnia udało nam się wstać naprawdę wcześnie i już ok 7:00 wyjeżdżaliśmy w stronę parku Narodowego Zion. W Visitor Center byliśmy około 7:45 i już był problem ze znalezieniem miejsca parkingowego, a w kolejce do shuttle bus stało się ponad godzinę! Warto więc być w parku z samego rana aby uniknąć kolejek.

Zion, kolejka do shuttle bus około 8 rano
Kolejka do Shuttle Bus około godziny 7:45.
Fot. Mateusz Antkiewicz

W Zion podzieliliśmy się na dwie grupy. Większość z nas poszła na szlak Angels Landing – przepiękny ale z bardzo dużą ekspozycją i nie dla osób z lękiem wysokości. Ja nie przeszłam całego szlaku. Zresztą zobaczcie sami jak ten szlak wygląda:

Koleżanka natomiast wybrała szlak The Narrows, który prowadzi kanionem rzeki.

Wszystkie praktyczne informacje o wyprawie do Zion znajdziecie w moim poście poniżej. Zapraszam.

Zion - park gdzie lądują anioły

Po całodniowym trekkingu pojechaliśmy do Vegas. Szybki prysznic, krótka drzemka i na miasto.

Las Vegas Experience

Początkowo planowaliśmy pojechać w najbardziej znane miejsce: Las Vegas Strip, a więc ulicę znaną z ciekawych hoteli i różnych pokazów. Pani, która była naszym kierowcą Lyfta (Lyft to taki Uber. Co ciekawe w Vegas w ofercie Lyft posiada samochody autonomiczne) poleciła nam jednak udanie się na Fremont Street. Jest to stara część Vegas, gdzie miasto się narodziło. Część ulicy zamknięta jest dla ruchu ulicznego, są tam najstarsze kasyna ale także koncerty uliczne, zipline, kawiarenki i alkohol, który można spożywać na ulicy. Imprezy tam trwają do mniej więcej 4 w nocy, więc jest to bardzo dobre miejsce na nocną zabawę. Aby najlepiej poczuć atmosferę tego miejsca, zapraszam Was do obejrzenia wyróżnionych Instagram Stories z Las Vegas dostępnej tutaj.

Dzień 4: Zwiedzanie Vegas i powrót do domu

Niedzielę mieliśmy na luzie. Lot powrotny do Sacramento mieliśmy popołudniu, więc po śniadaniu, które mieliśmy w cenie noclegu, udaliśmy się na Las Vegas Strip zwiedzając hotele i kasyna. Większość hoteli jest połączona ze sobą, więc istnieje możliwość przejścia Las Vegas Strip nie wychodząc w ogóle na zewnątrz. Czasami można się w tych labiryntach pogubić.

Podczas naszej pierwszej wizyty w Vegas było tak upalnie, że po przejściu 1,3km miałam podtopione podeszwy w balerinkach. Poruszanie się więc samochodem albo poprzez korytarze w hotelach stanowiło dla nas ulgę. Jak będziecie w Vegas w lecie to koniecznie miejcie przy sobie wodę 😉

znak Welcome to fabulous Las Vegas cieszy się ogromną popularnością
Kolejka do zrobienia sobie zdjęcia ze znakiem Las Vegas. Była naprawdę długa, a temperatura przewyższała 40st. C. Nam wystarczyło zdęcie z daleka.
Wiele hoteli stylizowanych jest na znane miasta: Nowy Jork, Wenecja, Egipt. Bez wątpienia warto zobaczyć te hotele, zwłaszcza w środku! Hotelowe lobby i pierwsze piętra nie raz zapierają dech w piersiach!

Las Vegas jest miastem, które ma wiele do zaoferowania. I jest jedynym dużym miastem, które wzbudziło moją sympatię. Poza zwiedzaniem kasyn czy hoteli, robieniem zakupów czy imprezowaniem, można udać się na niejeden pokaz Circle de Soleil, koncerty czy inne atrakcje.

Gdzie dalej?

Jest to także dobre miejsce do zaplanowania dalszych podróży. Z Las Vegas można jechać w stronę Wielkiego Kanionu, jadąc historyczną drogą 66. Można też ruszyć do Valley of Fire i rozpocząć roadtrip z innej strony. Można tu także zakończyć zwiedzanie Nevady, Arizoy i Utah i ruszyć do Kalifornii – czy to w stronę Los Angeles, czy Death Valley i później Parku Sekwoi, Yosemite itd. Aby móc nacieszyć się miastem polecam spędzić tutaj dwa dni. Jeżeli jednak macie napięty grafik to – jak widać – i jeden pełny dzień z noclegiem będzie w zupełności wystarczający.

Bilety lotnicze

Chcąc zaoszczędzić na biletach lotniczych wybraliśmy połączenie Sacramento – Las Vegas – Sacramento. Do Las Vegas lecieliśmy liniami Spirit (lot NK979), a wracaliśmy Frontier Airlines (lot F92093). Obie linie to tanie linie lotnicze, wykupiony mieliśmy jedynie bagaż podręczny, który był stosunkowo mały. Warto jednak zaznaczyć, że w Stanach do bagażu podręcznego podchodzą bardziej liberalnie niż w Europie. Niektóre nasze bagaże stanowczo przekraczały dozwolony limit, ale nikt tego nie kontrolował zbytnio.

Za loty w obie strony zapłaciliśmy $182.05 od osoby. Dodatkowo doszła cena parkingu na lotnisku, która wyszła nas za te 5 dni (środa-niedziela) $60 czyli po $12 od osoby.

Z perspektywy czasu wolałabym kupić bilety nie z Sacramento ale z San Francisco bądź Oakland. Dojazd do Sacramento w godzinach szczytu zajął nam sporo czasu, co dało się odczuć zwłaszcza wracając do San Mateo w drodze powrotnej, kiedy byliśmy wykończeni po intensywnym urlopie 🙂

W drodze do Las Vegas mieliśmy sporo opóźniony lot, bo ponad 5 godzin. Zamiast o 19:00 byliśmy w Las Vegas około północy, co znowu spowodowało, że w okolice Grand Canyon dojechaliśmy między 3 a 4 w nocy. Musieliśmy więc zmienić nieco plany, bo wyjście o 8 czy 7 na trekking raczej nie było już możliwe, a na pewno nierozsądne.

podczas 5 godzin czekania na opóźniony lot

Wynajem samochodu

Na miejscu wynajmowaliśmy samochód. Zdecydowaliśmy się na wynajęcie mini vana, ostatecznie stanęło na Chrysler Pacifica, który miał dla nas odpowiednią wielkość. Samochód jest bardzo wygodny, przestronny, posiadał też wszelkiego rodzaju czujniki i kamerki, które pomagały w jeździe. Mi osobiście bardzo dobrze kierowało się tym autem, chociaż po raz pierwszy prowadziłam coś tak dużego.

Wynajmowaliśmy w wypożyczalni Thrifty Car Rental i pełen koszt samochodu na te kilka dni to $372,10, co wyszło ok $74,42 od osoby.

Za paliwo wyszło nas około $120, wliczając w to dojazd z San Mateo do Sacramento. Na miejscu zrobiliśmy ponad 1000 mil, czyli około 1609 km.

Jeżeli planujecie dłuższy roadtrip po Stanach to polecam rozważenie wynajmu kampera. Wszystko, co potrzebujesz wiedzieć w tym temacie opisałam w poście poniżej, do którego serdecznie Cię zapraszam.

Podróżowanie kamperem po USA

Noclegi

Wszystkie noclegi mieliśmy zarezerwowane wcześniej i spaliśmy głównie w hotelach bądź airbnb. Za wszystkie 4 noclegi wyszło $173.18 od osoby. Pod nazwą noclegu znajdziecie także bezpośrednio link do danego miejsca noclegowego.

Nocleg w okolicach Grand Canyon

Pierwsze dwie noce spędziliśmy w wynajętym na airbnb “ekskluzywnej” przyczepie kempingowej Experience Glamping in the Pines we Flagstaff. Przyczepa znajdowała się w środku lasu, miała przepiękny widok na nocne niebo. Minusem natomiast było to, że jak ktoś poruszał się po kamperze to cały się trząsł. Miał do dyspozycji wszystko, co potrzebowaliśmy, łącznie z ciepłą wodą. Cena za noc to $328.47, czyli wyszło nas po $65.69 od osoby. Miejsce znajduje się ok 135-145 km od Grand Canyon Visitor Center, co daje około 1,5h drogi w jedną stronę. Jeżeli planujecie ciężki trekking w Wielkim Kanionie, to warto poszukać noclegu bliżej. Dla kierowcy powrót z Wielkiego Kanionu był nieco trudny 😉

Nocleg w okolicach Zion

Trzecią noc spędziliśmy w miejscowości Hurricane w hotelu Comfort Inn & Suites Zion Park Area. Za pokój dwuosobowy ze śniadaniem płaciliśmy $99.75. Hotel był wygodny, aczkolwiek śniadanie do najlepszych nie należało. Hotel leżał około 40km od Zion Visitor Center, dojazd zajął nam niewiele ponad 30min.

Nocleg w Las Vegas

W Vegas spaliśmy w hotelu The Berkley, gdzie mieliśmy wynajęty spory apartament w skład którego wchodziły dwa osobne apartamenty. Na bookingu nazywa się to “apartament suite z dwoma sypialniami”, ma on jednak 4 pokoje, 2 aneksy kuchenne i 2 łazienki. Dla naszej 5 był on idealny. Niestety, obsługa nie przygotowała odpowiedniej ilości pościeli i nie byli chętni aby problem rozwiązać – koledzy musieli sami nosić pościel z recepcji. Nie był to więc najlepszy customer service jaki mógłby być. Nocleg wyszedł nas $57.49, mieliśmy w to wliczone śniadanie. Dużą zaletą hotelu był bezpłatny parking.

W Las Vegas poza weekendem można znaleźć bardzo dobre oferty noclegowe w samym centrum Las Vegas Strip dlatego polecam odwiedzenie tego miasta w tygodniu. Oferta rozrywkowa jest taka sama, a można spać w wysokiej klasie hotelu. Podczas naszego drugiego pobytu w Las Vegas spaliśmy już w Luxor Hotel, który ma kształt piramidy, a w środku stylizowany jest na Egipt.

Czy warto?

Muszę przyznać, że sama jestem pod wrażeniem ile zobaczyliśmy w tak krótkim czasie. Tym bardziej, że w większości miejsc udało nam się je zobaczyć, że wyjeżdżając nie mieliśmy poczucia, że czegoś zabrakło, czegoś się nie udało. Wiadomo, że lecąc z Polski taki plan byłby szaleństwem, nie mniej pokazuje, że nie trzeba mieć miesiąca urlopu aby chociaż liznąć piękno Zachodnich Stanów. A żeby poznać je w pełni to nawet pół roku nie wystarczy 😉

Ta podróż była nam także dosyć pomocna przy planowaniu naszej dwutygodniowej podróży kamperem, o której opowiem Wam innym razem.

Zapraszam Was także na swój profil na Instagramie @swiatybarwne, gdzie w wyróżnionych relacjach znajdziecie filmiki z naszych podróży.

Planujesz podróż do USA? Zapraszam Cię do lektury innych moich wpisów ze Stanów Zjednoczonych

Podróże po USA - kliknij zdjęcie aby zobaczyć wszystkie wpisy
Kliknij zdjęcie, aby zobaczyć wszystkie wpisy ze Stanów Zjednoczonych

Jeżeli post Ci się spodobał to zapraszamy do udostępniania go dalej!  

Zapraszamy także na nasze social media:

Kliknij w obrazek, aby zostać przeniesionym na odpowiedni profil

Zapraszam na instagram @swiatybarwne
Kliknij w obrazek aby przejść na nasz profil na Facebooku

Tagi
Podobne posty

Zostaw komentarz

Dorota Kozub
San Mateo, Kalifornia

Cześć, miło Cię widzieć na moim blogu :) Jestem Dorota, pochodzę z Krakowa ale obecnie mieszkam w Kalifornii. Fotografia i podróże to moje dwie największe pasje. Uwielbiam brać aparat i robić sesje portretowe, rodzinne, reportaże. Kiedy tylko nadarza się okazja, pakuję walizkę i ruszam w trasę, aby poznawać nowe kultury, podziwiać nowe zakątki świata. Wszystko, co piękne, staram się uwiecznić na zdjęciach, które są nie tylko "pamiętnikiem, w którym zamiast tekstu zatrzymuje się kadr" (cyt. Monika Gawinowska) ale także obrazem moich wspomnień i emocji. Z wykształcenia jestem kulturoznawcą dalekowschodnim. Zapraszam do odkrywania świata razem ze mną!