Europa

Jarmarki Bożonarodzeniowe w Wiedniu

By on 22 grudnia 2017

… czyli zimowy weekend w stolicy Austrii

Do Wiednia wybraliśmy się na weekend 10-11 grudnia 2016 r. Był to jeden z bardziej budżetowych wyjazdów, gdyż upolowaliśmy bilety na Polskiego Busa za… 23 zł od osoby w obie strony! Wyjazd z Krakowa był 09.12 o godzinie 22:10, do Wiednia dotarliśmy około 4:55 nad ranem. Kurs powrotny wyruszał w niedzielę o 16:35, więc o 23:20 byliśmy w Krakowie. Jest to idealny pomysł na weekendowy wypad za granicę, nie biorąc ani jednego dnia wolnego. Nocleg wynajęliśmy na portalu Airbnb, do dyspozycji mieliśmy duże mieszkanie młodego małżeństwa, które samo było właśnie w podróży po świecie.

 

Na Wiedeń nie mieliśmy też konkretnego planu zwiedzania. Wiedzieliśmy, że chcemy po prostu zobaczyć miasto i odwiedzić Jarmarki Bożonarodzeniowe. Myślę, że udało nam się ten cel zrealizować, odwiedzając wszystkie większe jarmarki i na każdym próbując innego Punchu.

 

Ponieważ przyjechaliśmy do miasta nad ranem, to pierwszy spacer po Wiedniu zaliczyliśmy o zmroku. Po przyjeździe i zostawieniu bagaży na Hütteldorf Bf, podjechaliśmy metrem na Stephansplatz zobaczyć Katedrę św. Stefana. Mimo wczesnej godziny Katedra była otwarta i panował w niej niesamowity klimat, nie do powtórzenia za dnia, gdy przepełniona jest turystami:

 

Po wyjściu z katedry po prostu spacerowaliśmy po mieście obserwując, jak budzi się do życia oraz budynki oświetlone wschodzącym słońcem.

 

Zawsze chciałam dosiąść słonia 😉

 

Po śniadaniu, zameldowaniu się w mieszkaniu oraz krótkiej drzemce, udaliśmy się na kolejny spacer po Wiedniu. Naszym celem były Jarmarki Bożonarodzeniowe. Muszę przyznać, że – mimo tłoku, za którym nie przepadam – panuje na nich bardzo fajna, świąteczna atmosfera, a w powietrzu unosi się zapach punchu, który idealnie rozgrzewa. Zapraszam więc na krotki foto-spacer po Świątecznym Wiedniu 🙂

 

Punch pije się w specjalnych kubeczkach, za które płaci się jednorazową kaucję 3 euro. Później kubeczek można oddać i kaucja jest zwracana. Jeżeli jednak kubeczek nam się spodoba, to możemy zabrać go na pamiątkę. My przywieźliśmy w sumie cztery kubeczki. Każdy Jarmark ma inny kubek, każdy zaprojektowany jest specjalnie dla danego miejsca. Sam punch również kosztuje około 3-5 euro, a rodzajów jest wiele – od zwykłego grzanego wina, po mieszanki z rumem, piwem albo specjalnymi dodatkami.

 

 

Niedziela minęła nam na kolejnych spacerach po mieście. Udało nam się także wyjść na wierzę Katedry św. Stefana, aby zobaczyć panoramę miasta z góry.

Warty wspomnienia jest także nasz niedzielny obiad, na który zjedliśmy… pizzę kupowaną na metry 🙂 Restauracja Toto’s (link do strony dostępny tutaj) prowadzona jest przez bardzo sympatycznego Włocha, a pizza faktycznie jest bardzo smaczna i syta.

filary sztuki 😉

 

Podsumowując…

Dlaczego warto odwiedzić Wiedeń w okresie świątecznym?

  • W Wiedniu dużo jest różnorodnych Jarmarków Bożonarodzeniowych, z czego każdy ma własną aranżację i atmosferę. Miasto jest pięknie oświetlone;
  • Jest to raj dla miłośników fotografii – jest mnóstwo detali do fotografowania!;
  • Bardzo przyjemnie zwiedza się miasto z kubkiem gorącego punchu w ręce;
  • Wiedeń jest na tyle blisko, że można wyskoczyć tam na weekend, nie biorąc ani jednego dnia urlopu

Co warto przywieźć z Wiednia?

  • cukierki / czekoladki Mozzarty i Sissi – dostępne w sklepach Heindl lub Manner – pychotka!
  • kubki do grzańca z Jarmarków – niektóre mają bardzo oryginalne wzory;
  • produkty świąteczne zakupione na Jarmarkach;
  • magnesy na lodówkę

Ile pieniędzy ze sobą zabrać?

To zawsze jest trudne pytanie, bo każdy ma inne potrzeby 🙂 Ja miałam ze sobą 100 euro i starczyło mi spokojnie na bilety, pełną siatkę słodyczy, magnesy na lodówkę, punche i przekąski.

O czym warto pamiętać?

W Austrii w niedziele wszystkie sklepy – także te na dworcach – są zamknięte. W soboty także zamykane są dosyć wcześnie. Dlatego warto wcześniej zaopatrzyć się w prowiant na drogę powrotną.

Jeżeli post Ci się spodobał to zapraszamy do udostępniania go dalej!  

Zapraszamy także na nasze social media:

TAGI
PODOBNE ARTYKUŁY

ZOSTAW KOMENTARZ

Dorota Kozub
San Mateo, Kalifornia

Cześć, miło Cię widzieć na moim blogu :) Jestem Dorota, pochodzę z Krakowa ale obecnie mieszkam w Kalifornii. Fotografia i podróże to moje dwie największe pasje. Uwielbiam brać aparat i robić sesje portretowe, rodzinne, reportaże. Kiedy tylko nadarza się okazja, pakuję walizkę i ruszam w trasę, aby poznawać nowe kultury, podziwiać nowe zakątki świata. Wszystko, co piękne, staram się uwiecznić na zdjęciach, które są nie tylko "pamiętnikiem, w którym zamiast tekstu zatrzymuje się kadr" (cyt. Monika Gawinowska) ale także obrazem moich wspomnień i emocji. Z wykształcenia jestem kulturoznawcą dalekowschodnim. Zapraszam do odkrywania świata razem ze mną!