Europa Inne Włochy

Neapol i okolice w 3 dni

on
2 października 2018

Czyli praktyczny przewodnik po mieście, gdzie “jest brudno, głośno ale pysznie”

To już powoli staje się tradycją, że w marcu spędzam przedłużony weekend we Włoszech. Tym razem padło na Neapol i okolice.

Wyjazd był bardzo spontaniczny – mieliśmy jeden wolny weekend, w środę wzięłam urlop, w czwartek kupiliśmy bilety, a już w sobotę siedzieliśmy w samolocie. Przed kupieniem biletów nie wiedzieliśmy, gdzie dokładnie polecimy, w wyszukiwarce lotów wybraliśmy opcję “anywhere”. Można więc powiedzieć, że los wybrał za nas 🙂 Zapraszam Was do kolejnego, praktycznego posta na temat tego, czy warto odwiedzić Neapol.

Dojazd

Do Neapolu przylecieliśmy liniami WizzAir z Katowic (lot W61157 i W61158), gdzie wylot mieliśmy w sobotę w południe a powrót we wtorek wieczorem. Za bilety lotnicze zapłaciliśmy 541 zł za dwie osoby wraz z wykupieniem wizzair club (WDC). Do Katowic z Krakowa dojechaliśmy naszym prywatnym samochodem, który zostawiliśmy na strzeżonym, prywatnym parkingu (koszt to 10 zł za dobę, w cenie mamy transfer na lotnisko oraz odbiór z lotniska po przylocie). Patent ten sprawdzony mieliśmy już po wylocie do Bari i uważam, że jest to bardzo wygodna sprawa. Miejsce na takim parkingu można zarezerwować wcześniej.

Widok na Wezuwiusza i Neapol z samolotu

Transport

Na miejscu wynajęliśmy samochód, ale tylko i wyłącznie dlatego, że chcieliśmy odwiedzić Monte Cassino oraz mieliśmy plan zjechać wybrzeże Amalfi. Jeżeli jesteście zainteresowani tylko i wyłącznie zwiedzeniem Neapolu, Pompei i Wezuwiusza, to nie wynajmujcie auta – będzie dla Was dodatkowym problemem (parkingi są w mieście płatne i trudno dostępne. Komunikacja miejska działa bardzo dobrze i jest tania – jednorazowy bilet na metro to koszt 1,30 euro, a miasto oferuje także specjalną kartę turystyczną Artecard, która obejmuje nie tylko większość środków transportu publicznego w Neapolu i okolicach ale także daje darmowy wstęp do niektórych muzeów oraz 50% zniżki na niektóre atrakcje. Szczegóły znajdziecie na stronie dostępnej tutaj.

Na mniejszych stacjach kolejowych nie widzieliśmy rozkładów jazdy, warto skorzystać z maszyny do kupowania biletów, gdzie wybiera się stację początkową, końcową oraz godzinę odjazdu. Korzystanie jest bardzo intuicyjne.

My mieliśmy wynajęte auto w cenie 177,59 zł za cztery dni na dwie osoby.  Auta szukaliśmy przez serwis Auto4Free, zdecydowaliśmy się na Opla Adama. Przy wynajmie auta we Włoszech warto kierować się zasadą, że im mniejsze tym lepsze. Dodatkowo wykupiliśmy ubezpieczenie samochodu (samodzielnie, nie w wypożyczalni) w cenie 83,93 zł. Podczas zdawania samochodu wypożyczalnia na siłę próbowała znaleźć jakieś uszkodzenia, aby wyłudzić od nas ubezpieczenie, więc warto dokładnie obejrzeć samochód przed odbiorem z wypożyczalni oraz nie dać się naciągnąć przy zdawaniu auta.

Neapol jest dumny ze swoich nowoczesnych stacji metra, w wielu miejscach reklamuje je jako najpiękniejsze w Europie. Tutaj stacja Tolendo.
Zdjęcie zrobione na długim czasie naświetlania w wykorzystaniem filtra ND.

Nocleg

Zatrzymaliśmy się w hotelu La Rumba Casa Vacanze. Apartamenty położone są około 4-5 km od centrum Neapolu i szczerze powiedziawszy okolica odpowiadała mi dużo bardziej niż centrum miasta. Do centrum najlepiej dojechać było pociągiem, do stacji można było dojść kilkunastominutowym spacerkiem. Miejsce jest nowe i zadbane. Mieszkaliśmy w dwupokojowym studio z sypialnią i salonem z aneksem kuchennym oraz łazienką. W Studiu tym spokojnie mogły mieszkać 4 osoby. Mieszkanie jest dobrze zaopatrzone, czyste i niezniszczone. Jedynym minusem były problemy z wifi, zgłosiliśmy to właścicielowi i obiecał naprawić 😉 Hotel (czy raczej apartamentowiec) prowadzony jest przez bardzo uprzejmego Włocha, który mimo słabej znajomości języka zrobi wszystko, byście byli zadowoleni z noclegu. Zaraz obok apartamentów znajduje się lokalna pizzeria z przepyszną, tradycyjną pizzą.

Ceny

Ceny w Neapolu w sklepach nie są wysokie, powiedziałabym, że porównywalne do cen w Polsce. Obiad dla dwóch osób spokojnie zjemy do 20 euro, pizza standardowo kosztuje od 3 do 6 euro. To, co jest bardzo drogie to bilety wstępu i tak na prawdę to one pochłonęły większość naszego budżetu. Niestety, w przypływie geniuszu, podczas porządków przypadkowo wyrzuciłam paragony, więc mogę oprzeć się jedynie na swoich notatkach:

Parking na lotnisku w Pyrzowicach: 40 zł = 10 zł/os;
Lot do Neapolu: 541 zł/ 2 osoby;
Wynajem samochodu: 177,59 zł = 88,80 zł/os;
Paliwo: ok 69,50 euro = 17,40 euro/os;
Parkingi: około 5-10 euro za godzinę;
Hotel: 530,39 zł / 2 osoby za 3 doby;
Bilet na metro: 1,30 euro / przejazd;
Magnes na lodówkę: od 1 do 2 euro;

Bilety wstępu:

  • Pompeje: 13 euro / os;
  • Przewodnik po Pompejach (polecamy skorzystać): 30 euro za dwie osoby;
  • Wezuwiusz: 10 euro / os;
  • Muzeum Archeologiczne: 12 euro / os. audioguide – 5 euro

Cały wyjazd, biorąc pod uwagę wszystkie koszta, wyniósł nas około 2800 zł za dwie osoby, z czego na miejscu wydaliśmy około 320 euro na dwie osoby. 

Plan pobytu

Dzień 1 (sobota)

Do Neapolu przylecieliśmy około godziny 15:00. Odebraliśmy samochód i pojechaliśmy do hotelu. Przy okazji odebraliśmy cenną naukę, że Google Maps uczy się lokalnych zwyczajów i jak prowadzi Cię przez drogę jednokierunkową z zakazem wjazdu, to spokojnie możesz nią jechać. Po zameldowaniu i krótkim odpoczynku udaliśmy się do centrum na kolację (którą zjedliśmy w Ntretella Ristorante) i mały, wieczorny spacer po mieście.

Centrum miasta, piękna fontanna i… jeden z powodów, dla których Neapol nie przypadł mi do gustu. 

Dzień 2 (niedziela)

W niedzielę z rana udaliśmy się do Muzeum Archeologicznego, gdyż na jednym z blogów przeczytaliśmy, że warto odwiedzić je przed wizytą w Pompejach. Według nas warto udać się najpierw do Pompei, a następnie do muzeum, zwłaszcza jeżeli pogoda jest piękna, a chcemy odwiedzić także Wezuwiusza. Tym bardziej, że Muzeum otwarte jest do późnych godzin wieczornych, w przeciwieństwie do parku archeologicznego. Muzeum Archeologiczne nie jest poświęcone tylko okolicznym atrakcjom, ale całej archeologii. Informacje o Pompejach możemy znaleźć jedynie w kilku salach. To czego brakuje, to opisów w języku angielskim. Można jednak skorzystać z audioguida.

Gdybym miała wskazać, co najbardziej mi się w muzeum podobało, to Gabinetto Segreto ze freskami, rzeźbami i malowidłami liczącymi około dwóch tysięcy lat o tematyce seksualnej. Dzieła pochodzą z Pompei, Stabii i Herkulanum.

Prosto z Muzeum udaliśmy się do Pompei. Na miejscu skorzystaliśmy z usługi przewodnickiej w języku angielskim, co bardzo polecamy. Obszar Pompei jest ogromny, na budowlach nie ma opisów. Przewodnik zabierze nas w najważniejsze miejsca, przekaże ciekawe informacje, a po zakończonej wycieczce (która trwa około 2-3 godzin) jest możliwość kontynuowania zwiedzania na własną rękę. Na miejscu dostępne są darmowe mapy obiektu (możecie ją pobrać także tutaj). Można także zaopatrzyć się w dodatkowy przewodnik z opisem kilku miejsc. Mnie zaskoczył rozmiar obiektu, nie sądziłam, że było to tak ogromne miasto! Jest ono zachowane faktycznie w bardzo dobrym stanie, a na zwiedzenie go w całości warto poświęcić cały dzień. Co ważne, najlepiej zabrać ze sobą dużo wody oraz coś przeciwsłonecznego, gdyż na terenie parku archeologicznego jest dosyć gorąco – cienia brak a miejsce osłonięte jest przed wiatrem.

Widok z okna jednego z mieszkań w Pompejach. Cudowny, czyż nie?

Byłam zaskoczona, jak wielkim i rozwiniętym miastem były Pompeje. Zrobiły na mnie niesamowite wrażenie!

Z Wezuwiusza do Pompei jest około 20 km. Wydaje się dużo, prawda? 

Gipsowy odlew człowieka, który zginął w Pompejach.
Podczas wycieczki przewodnik opowiada w jaki sposób robiono odlewy, ilu ludzi, w jakich pozycjach i z jakimi emocjami na twarzy odlano.
Mrozi krew w żyłach i przypomina o pokorze w stosunku do sił natury.

Do parku archeologicznego można się dostać pociągiem z Neapolu. Same Pompeje uważam za miejsce dużo bardziej atrakcyjne niż sam Neapol 🙂

W planach mieliśmy także zwiedzanie Wezuwiusza, ale niestety, dotarliśmy na niego 10 minut po zamknięciu parku (w marcu otwarty jest do godziny 17:00). Niestety w ten sposób uciekł nam ostatni dzień ładnej pogody na wulkanie 🙁

Dzień 3 (poniedziałek)

W poniedziałek pojechaliśmy na Monte Cassino. Z Neapolu to około 100 km autem. Miejsce to odwiedziłam po raz drugi, pierwszy raz byłam na Monte Cassino jak byłam w gimnazjum, w szczycie sezonu. Udanie się tam w marcu, poza sezonem było bardzo dobrym pomysłem – nie ma tłumów, można spokojnie pospacerować, nacieszyć się pięknem i spokojem okolicy. Dopiero wtedy czuć niepowtarzalny klimat tego miejsca.

Dzień 4 (wtorek)

Był to ostatni dzień naszego pobytu w Neapolu, więc przed wylotem punktem obowiązkowym była wizyta na Wezuwiuszu. Ze względu na niski poziom chmur panowała tam mroczna i tajemnicza atmosfera. Niestety, krater był praktycznie niewidoczny… Jeżeli widzimy, że szczyt góry jest w chmurach, to warto zabrać ze sobą cieplejsze ubranie oraz coś przeciwdeszczowego. Ważne też jest wygodne obuwie. Wejście do parku kosztuje 10 euro.

Czy warto odwiedzić Neapol?

Chociaż samo miasto nie przypadło mi do gustu, w ścisłym centrum nie czułam się bezpiecznie, było bardzo głośno i ekstremalnie brudno (przechodząc przez ulicę w centrum miasta w godzinach nocnych potknęłam się o leżący tam stary materac), to uważam, że warto odwiedzić to miejsce. Żałuję, że nie udało mi się odwiedzić parku archeologicznego Ercolano, zjechać wybrzeża Amalfi. Do zobaczenia są także bez wątpienia wyspy Capri, Ischia i Procida. I myślę, że właśnie dla tych miejsc warto polecieć tam ponownie.

Z czego jestem zadowolona?

  • z noclegu poza centrum miasta;
  • pysznej pizzy zjedzonej w lokalnej knajpie (z polecenia właściciela mieszkania – pychotka! Chociaż dogadacie się tam tylko po włosku lub na migi :D);
  • wycieczki do Pompei – zakup wycieczki z przewodnikiem to był strzał w 10 🙂

Co bym zmieniła?

  • Na pewno nie zwiedzałabym muzeum archeologicznego przed Pompejami;
  • Ładna pogoda = sio na Wezuwiusza. No chyba, że ktoś lubi spacer w chmurach;

Bardzo dużo zdjęć w tej relacji zostało wykonanych telefonem komórkowym. Zgadnijcie które 🙂 Pozostałe to Panasonic FZ100, w niektórych przypadkach z wykorzystaniem filtru ND.

Jeżeli post Ci się spodobał to zapraszamy do udostępniania go dalej! 🙂 

Zapraszamy także na nasze social media:

Zapraszam na instagram @swiatybarwne

Tagi
Podobne posty

Zostaw komentarz

Dorota Kozub
San Mateo, Kalifornia

Cześć, miło Cię widzieć na moim blogu :) Jestem Dorota, pochodzę z Krakowa ale obecnie mieszkam w Kalifornii. Fotografia i podróże to moje dwie największe pasje. Uwielbiam brać aparat i robić sesje portretowe, rodzinne, reportaże. Kiedy tylko nadarza się okazja, pakuję walizkę i ruszam w trasę, aby poznawać nowe kultury, podziwiać nowe zakątki świata. Wszystko, co piękne, staram się uwiecznić na zdjęciach, które są nie tylko "pamiętnikiem, w którym zamiast tekstu zatrzymuje się kadr" (cyt. Monika Gawinowska) ale także obrazem moich wspomnień i emocji. Z wykształcenia jestem kulturoznawcą dalekowschodnim. Zapraszam do odkrywania świata razem ze mną!